Pizza z fetą i suszonymi pomidorami, czyli jak zmieniałam zdanie


Nowy rok zaczynam od retrospekcji jednego z sąsiedzkich spotkań, z którego pochodzi także crème brûlée. Przygotowanie pizzy po raz pierwszy w życiu mogłabym w pewnym stopniu potraktować jako metafora moich przejść w 2010 roku. Przed wieloma z nich (i przed domową pizzą, oczywiście) broniłam się rękami i nogami. Nie wszystko wyszło tak, jak planowałam. Ale efekt końcowy był lepszy i bardziej wyjątkowy niż kiedykolwiek mogłabym sobie wyobrazić. Sprowadzanie podsumowania minionego roku do jedzenia może nie jest zbyt ambitne, ale przekaz jest prosty – nigdy nie mów nigdy.

Do niedawna broniłam świętości pizzy restauracyjnej. Uznawałam, że pizzy samodzielnie po prostu robić nie warto, bo nie osiągnie się nigdy zadowalającego poziomu przy jednoczesnym zachowaniu spokoju i energii. Ale człowiek uczy się przez całe życie. Do domowej pizzy poprowadziła mnie desperacja. Musiałyśmy z Karolą przygotować coś typowego dla kraju, z którego pochodzi kupione przez nas wino. To był wymóg tego spotkania i serio, nie spodziewałam się, że będzie aż tak ciężko z moją kreatywnością. Walcząc z czasem, wygrała pizza, bo uznałyśmy, że psując to danie (przy jednoczesnym ogromnym ryzyku związanym z crème brûlée), najłatwiej będzie je uratować zamawiając jej odpowiednik w Pizza Hut.

No i stało się. Pokochałam domowe robienie pizzy. Za nieskończone możliwości w dobieraniu składników. Za jej prostotę. I za to, że mam przed sobą jeszcze dużo pracy w rozwijaniu mojej pozytywnej relacji z drożdżami. Nie ma to jak porządne wyzwanie na 2011.

Składniki (na 1 średniej wielkości pizzę):


Ciasto:
250g mąki pszennej
1 kopiasta łyżeczka drożdży w proszku
1/2 łyżeczki soli
około 150ml ciepłej wody
2 łyżki oliwy

Sos i dodatki (tutaj podaję naprawdę subiektywnie):
Puszka krojonych pomidorów
szczypta oregano
200g fety
garść suszonych pomidorów
świeża bazylia
świeża czerwona papryka

1. Przygotuj ciasto, łącząc mąkę, drożdże i sól. Dodawaj ciepłą wodę i oliwę ugniatając masę. Uformuj kulę z ciasta – jeśli to konieczne, możesz dodać więcej wody.

2. Gotową, zbitą kulę z ciasta włóż do naoliwionej miski – poobracaj się parę razy, żeby całe natłuścić. Przykryj miskę folią spożywczą i odstaw w ciepłe miejsce na około godzinę, aż ciasto podwoi swoją objętość.

3. Przygotuj sos, mieszając posiekane pomidory z puszki z oregano, ewentualnie solą i pieprzem. Nie przesadzałam z przyprawianiem sosu, pamiętając, jak słona jest feta, ale jego intensywność zależy od dodatków, jakie wybierzesz.

4. Pougniataj ciasto naoliwionymi rękami, a następnie rozwałkuj je na formie w dowolny kształt. Ważne, żeby ciasto było możliwie jak najcieńsze, ale zostaw oczywiście trochę grubsze boki.

5. Posmaruj ciasto sosem, wrzuć pokruszoną fetę, suszone pomidory i paprykę. Piecz w piekarniku nagrzanym do 240 stopni przez około 20 minut, jednak ten czas naprawdę może się różnić zależnie od rodzaju i wielkości piekarnika – przyglądaj się więc swojej pizzy na bieżąco.

6. Podawaj ze świeżymi listkami bazylii.

Smacznego!


4 thoughts on “Pizza z fetą i suszonymi pomidorami, czyli jak zmieniałam zdanie

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s