Mufin z suszonymi morelami i białą czekoladą, czyli superbohater o wielu twarzach

Misja, dla której te Mufiny zostały przygotowane była z pozoru łatwa – przynosimy zestaw urodzinowych atrybutów, spotykamy się w jednym miejscu i na określony sygnał wyskakujemy zza krzaków. Życie nie jest jednak takie proste – jedyny autobus może postanowić uciec, a krzaki mogą okazać się za rzadkie. Dlatego też w takich okolicznościach należy ograniczać ryzyko do minimum w każdym zakresie działań. Rada weterana – inwestujcie w Mufiny.

Nieważne, w jakim chaosie się pogrążycie, one Was nie zawiodą. To deser stworzony do zadań specjalnych – od deprechy po urodzinowe niespodzianki właśnie. Moja miłość do tego deseru ewoluowała, ponieważ od pierwszej ody na jego cześć zauważyłam, że Mufin ma nie tylko moc uszczęśliwiającą, ale też właśnie ratowniczą. Nie zmieniam zdania – on sprawi, że Wasze dni będą bardziej kaloryczne i radośniejsze. A teraz jeszcze doszłam do wniosku, że on byłby w stanie wyprowadzić Was nawet z największej opresji. Nie ma sensu wchodzić w zasadność takiej tezy, wystarczy mi ślepo uwierzyć i po prostu upiec sobie takiego morelowo-czekoladowego Mufina.

Składniki na 12 mufinów:

280g mąki
1/2 łyżki proszku do pieczenia
100g drobnego brązowego cukru
85g suszonych moreli
100g białej czekolady

2 jajka
200ml maślanki
100ml oleju słonecznikowego

1. Połącz i wymieszaj sypkie składniki – mąkę, proszek, cukier, posiekane morele i czekoladę.

2. W oddzielnej misce ubij jajka, a następnie dolej maślankę i olej – wymieszaj.

3. Dodaj miksturę do sypkich składników i połącz wszystko mieszając widelcem. Pamiętaj, żeby nie przemieszać – wtedy mufiny będą bardziej puszyste.

4. Rozłóż masę do foremek i piecz przez około 20 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.

Smacznego!

Ciastka owsiane z suszonymi morelami, czyli o fitnessowych rozterkach

Te ciastka mogą brać udział w mistrzostwach bezkształtności, ale kto by się tym przejmował, kiedy są praktycznie skondensowaną wersją zdrowej owsianki. Przynajmniej tak lubię o nich myśleć. Kolejny raz w ostatnich tygodniach wybrałam pieczenie ciastek zamiast wyjścia na siłownię i jest to dość niepokojące. Nie żeby działały na mnie szlagiery reklamy takie jak “zamień wałeczki na figurę laseczki”, ale dla uspokojenia sumienia, czasami warto się pojawić na znajomym eliptyku, przywitać się z obsługą i uznać, że skoro nadal cię poznają, to jeszcze nie jest tak źle.

W każdym razie, nie zamierzam się tłumaczyć z tych ciastek, bo nie mają ani grama czekolady, suszone morelki to samo zdrowie, o płatkach owsianych nie wspominając. Idąc tym tropem praktycznie mogłabym uznać, że pieczenie ciastek jest zdrowsze od siłowni. Ale będę bardzo wdzięczna każdemu, kto przywróci mnie do porządku..

Składniki na około 40 niewielkich ciastek:

175g masła (dobrze się zaczyna, jak na zdrowe ciastka..)
250g brązowego cukru
1 jajko

375g płatków owsianych (górskich)
149g mąki pszennej
1 łyżeczka soli
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

100g suszonych moreli (ale tutaj proporcje wg uznania – możesz zastąpić też figami czy daktylami)

4 łyżki wody
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego

1. Utrzyj masło z cukrem, a następnie wbij jajko, dodaj wodę, ekstrakt i dokładnie wymieszaj.

2. W oddzielnej misce wymieszaj sypkie składniki: płatki owsiane, mąkę, sól, sodę. Posiekaj drobno morele i dorzuć do miski. Powoli dodawaj mieszaninę do masła z cukrem i jajkiem, cały czas mieszając.

3. Łyżką nakładaj porcje ciasta na formę wyłożoną papierem do pieczenia. Piecz w temperaturze 180 stopni przez około 15 minut.

Smacznego!

Biscotti z migdałami i żurawiną, czyli włoski rozwiązywacz problemów

Szukając tła dla wieczornej degustacji cytrynówki mojego kuzyna Piotrka, znalazłam sposób na rozwiązanie trzech problemów za jednym przepisem. Problem pierwszy: po tegorocznej produkcji mincemeat w zamrażarce została jeszcze żurawina. Problem drugi: brakowało mi siły na zrobienie czegoś skomplikowanego. No i problem trzeci: po ostatniej wizycie w IKEI w kuchni stoi rząd pustych słoików jak jeden wielki wyrzut sumienia. Miałam zacząć robić w nich pyszne konfiturki i marynatki (do Ory: od kiedy spróbowałam Twojej papryki w miodzie nic nie było takie samo), ale ta perspektywa zaczęła się oddalać z każdym kolejnym weekendem..
Tym sposobem odkryłam biscotti. Włoski przysmak, który może stać przez długi czas w zamkniętym szczelnie pojemniku (czyt. słoiku, ha). Z dowolnymi bakaliami, niezwykle szybki i prosty w wykonaniu. To zabawne, że włoskie słowa zawsze dodają klasy każdej, nawet najprostszej potrawie. Ale ta klasa jednocześnie nie wiąże się z uczuciem onieśmielenia, jakiego nabywam czytając na przykład przepisy francuskie. To tak jakby Francuzi, nadając nazwy swoich potraw, chcieli powiedzieć “Patrz i podziwiaj, co my tu mamy. Głupio Ci, że nie wiesz o co w tym daniu chodzi? I dobrze. Delektuj się tym, zobacz jacy jesteśmy genialni i nawet nie próbuj nas doścignąć.” Nie mam takiego wrażenia czytając przepisy włoskie. Sprowadzają się one dla mnie do jednej prostej prawdy: brzmi bosko. wygląda cudownie. jedz.
To oczywiście bardzo subiektywne uogólnienie. Dalej przecież mam obsesję na punkcie francuskich makaroników i czytam z namaszczeniem “Świnię w Prowansji”. Ale koniec końców, i tak wracam do tej błogiej włoskiej prostoty.

Składniki (na około 14 sztuk):

85g cukru light muscovado (lub cukru pudru)
1 jajko
140g mąki pszennej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
55g żurawiny (suszonej lub świeżej)
55g migdałów (lub orzeszków piniowych)
1. Wymieszaj dokładnie cukier z jajkiem, aż uzyskasz jasną, lejącą masę.
2. Przesiej mąkę do naczynia z miksturą, a następnie dodaj żurawinę i migdały. Zamiast tego możesz dodać dowolne składniki, jak orzechy, rodzynki czy daktyle.
3. Na papierze do pieczenia uformuj z ciasta podłużną rolkę, przypominającą bagietkę.
4. Piecz przez 20-25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
5. Wyjmij ciasto z piekarnika, odczekaj 3 minuty i pokrój je w poprzek na kawałki o grubości około 1,5cm. Połóż “kromki” z powrotem na papierze do pieczenia.
6. Wstaw pokrojone ciasto do piekarnika na dodatkowe 10 minut. Po wyjęciu pozostaw do ostygnięcia i podawaj lub wstaw do szczelnego pojemnika na czarną godzinę.
Smacznego!

Ciasto kakaowe ze świątecznymi bakaliami, czyli historie urodzinowe

Jestem koszmarnym obiektem do zaskakiwania. Wyciągania informacji o niespodziankach uczyłam się od lat, a do dziś pamiętam pierwszy chyba sukces, kiedy to dostałam kucyka Pony (różowy, z tęczą na tyłku) w niedzielę na obiedzie u dziadków, jakiś tydzień przed urodzinami. Piątymi lub szóstymi, lubiłam kucyki Pony w okresie moralnie poprawnym, tak do Waszej wiadomości.

Dlatego też te urodziny pozostaną niezapomniane przez długi, długi czas. Przy moim wątpliwym talencie do psucia niespodzianek, tym razem nie spodziewałam się niczego, co wydarzyło się tamtego dnia. Chyba nie umiem opisać, jak bardzo jestem wdzięczna wszystkim osobom, które tego dnia dały mi tak dużo radości. Mam nadzieję, że wtajemniczeni to po prostu wiedzą.

Wobec wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce, ciasto urodzinowe przyniesione do pracy to bardzo niewielki dowód wdzięczności. Jest mi tym bardziej głupio, że wybierając je kierowałam się egoistycznym podejściem z kategorii “jakie składniki wrzucone do ciasta będą ładniej pachnieć w piekarniku”. O tej porze można już bezkarnie używać wszystkich typowo świątecznych przypraw, przynajmniej w moim świecie, więc zaszalałam z suszonymi śliwkami, żurawiną, skórką pomarańczową i migdałami. To nie jest ciasto dla minimalistów. Ani abstynentów. Obfitość aromatów w tym cieście jest dla mnie dość nietypowa, bo zwykle ograniczam się do prostszych rozwiązań, jednak to, co mnie urzekło w tym przepisie to jeden prosty schemat – wrzucasz do garnka i czekasz. I mieszasz..

Składniki (do tortownicy o średnicy około 23cm):

250g suszonych śliwek
100g rodzynek
50g żurawiny
50g kandyzowanej skórki pomarańczowej
175g masła
175g cukru muscovado
175ml płynnego miodu
125ml kremowego likieru (ja zmieszałam Baileysa z likierem czkoladowo-pomarańczowym, ale wierzę, że każda kombinacja będzie dobra – świetny może być Sheridan lub Kahlua)
skórka i sok z 2 pomarańczy
1 łyżeczka korzennej przyprawy do piernika
4 łyżki kakao
3 jajka
150g mąki pszennej
75g migdałów w płatkach
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

1. Wrzuć do garnka bakalie, masło, cukier, miód, likier, skórkę i sok z pomarańczy, przyprawę do piernika i kakao. Doprowadź do wrzenia i trzymaj na wolnym ogniu przez 10 minut, powoli mieszając od czasu do czasu. Następnie zdejmij garnek z palnika i pozostaw do ostygnięcia przez około 30 minut.

2. Wyłóż tortownicę papierem do pieczenia i nastaw piekarnik na 150stopni.

3. W misce ubij jajka, a następnie przelej je do garnka z masą, dosypując mąkę, sodę, proszek do pieczenia i migdały. Wymieszaj wszystko dokładnie i przelej do tortownicy.

4. Piecz przez 1,5 godziny.

Smacznego!

Pralinki bakaliowe, czyli o tym, jak trudno mieszkać koło sklepu z luksusowym jedzeniem

Kiedy kolejny raz pogrążam się finansowo w nowootwartym Piotrze i Pawle koło domu, zastanawiam się czasami, czy gotowanie nie jest kolejną manifestacją mojego talentu do komplikowania sobie życia. Po pierwsze – łatwiej było pilnować budżetu, kiedy pobyt w hipermarketach traktowałam jak survival.   Po drugie – przy takiej ilości gotowych, kuszących dań zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem nie mam ochoty zaopatrzyć się w zagraniczne sosy w bajeranckich torebeczkach, gotowe pasty do kanapek i pralinki wszelkiego rodzaju. I skończyć z sajgonem w kuchni, przyjmując pozę wylegującej się na kanapie mimozy, która podejmuje największy wysiłek ustawiając te pralinki na stylowym talerzyku.
To by było jednak za proste. Zwłaszcza, że kiedy zdarza mi się wrócić do domu z jakimś gotowcem, czuję się jak zdrajczyni wobec całej kolekcji książek kucharskich, dla których wyczyściłam regały tuż po skończeniu studiów. A żaden szanujący się iberysta nie wywozi na podkielecką wieś Historii Portugalii Antonio Henrique de Oliveira Marquesa pod byle pretekstem. 
Dlatego też obiecuję sobie, że jeśli mam jeść słodycze, to te własnego autorstwa – niezależnie od tego, w jak pięknych opakowaniach są te w sklepie za rogiem. Ale żeby trzymać się tego postanowienia, muszę szukać rozwiązań szybkich, łatwych i przyjemnych. Tak oto poznajcie jedno z największych oszustw tego bloga – pralinki bakaliowe.
To jeden z tych deserów, dla których kolejność działań trudno mi nazwać przepisem. Potrzebujecie czekolady i ulubionych bakalii – orzechów, żurawiny, rodzynek. I już. Topicie czekoladę w kąpieli wodnej i kiedy jest płynna, wrzucacie do niej bakalie. Po wymieszaniu, łyżką wyciągacie niewielkie porcje i umieszczacie do zastygnięcia na pergaminie. Możecie podkręcić smak odrobiną alkoholu lub ekstraktem – to naprawdę zależy od Was.
Bawcie się dobrze przy kombinowaniu, jakiego pretekstu potrzebujecie, żeby przygotować takie pralinki  jak najszybciej, serio.

Babeczki z mincemeat, czyli brytyjski hicior

Babeczki z mincemeat to drugi tegoroczny przepis, który ma w sobie moje ukochane smaki i aromaty Świąt. Poczułam się mało patriotycznie na myśl o tym, że zarówno panforte jak i babeczki mincemeat nie są klasycznymi polskimi deserami, jednak z drugiej strony, nie istnieje chyba bardziej uniwersalne święto niż Boże Narodzenie. Jeżeli mówimy o potrawach, a zwłaszcza deserach, ich esencja pozostaje ta sama – jest słodko, korzennie, odświętnie i baaardzo grzesznie pod względem kaloryczności. Wszystkie te cechy zachowałam w realizowanych przepisach i to jest moje pole obrony w wypadku zarzutów o brak narodowych odnośników.

Mincemeat to brytyjskie nadzienie z suszonych owoców, brandy i łoju. Ominęłam łój i zamieniłam brandy na rum. Wykorzystałam je do babeczek, jednak już mogę sobie wyobrazić mincemeatowe croissanty, mincemeat w słoiku w roli konfitury, mincmeat wewnątrz trufli czekoladowych… Możnaby stworzyć quiz w rodzaju Pokaż, co robisz ze swoim mincemeat a powiem Ci, kim jesteś.

Proponuję zacząć od przygotowania ciasta, a w czasie, kiedy będzie w lodówce, przygotuj mincemeat.

Do pieczenia użyłam formy na minumufiny. Jeśli takiej nie posiadasz, możesz zrobić duże babeczki w formie na zwykłe mufiny. Uzyskasz ich wtedy o połowę mniej, ale z pewnością będą równie pyszne.

Składniki na ciasto (na około 70 babeczek. Brzmi strasznie, ale znikają szybko, serio):

480g mąki pszennej
120g margaryny
120g zimnego masła
sok z 2 pomarańczy
2 łyżeczki aromatu migdałowego

Składniki na mincemeat:

60ml czerwonego wina
75g brązowego cukru
340g żurawiny (tyle akurat miałam w opakowaniu, lekkie odchylenia są jak najbardziej dopuszczalne. Nadzienie będzie mniej lub bardziej kwaskowate zależnie od ilości żurawiny)
1 łyżeczka mielonego cynamonu
2 łyżeczki przyprawy piernikowej
150g rodzynek (mogą być różne gatunki)
30g suszonej żurawiny
otarta skórka i sok z 1 mandarynki
25ml rumu
1 łyżeczka aromatu migdałowego
1 łyżeczka aromatu waniliowego
2 łyżki miodu

1. Wsyp mąkę do durzego naczynia i wrzuć do niej pokrojone na drobne kawałki masło i margarynę. Dokładnie wymieszaj i wstaw naczynie do lodówki na 30 minut (w tym czasie możecie zająć się mincemeat, jeśli macie na tyle miejsca w kuchni, żeby pomieścić natłok łyżek i garnków).

2. Wyciśnij sok z pomarańczy i wstaw go do lodówki.

3. Po wyjęciu naczynia z mąką i masłem, użyj miksera, by uzyskać grudkowatą konsystencję ciasta przypominającą kruszonkę. Dodaj zimny sok z pomarańczy i aromat i jeszcze raz wymieszaj mikserem ciasto do momentu, aż grudki się pozlepiają.

4. Przełóż masę na stolnicę i dobrze je wyrób. Uformuj 6 kulek i włóż je do lodówki na ok. 30 minut.

5. Pora na mincemeat. Rozpuść cukier w winie w głębokim garnku. Następnie dodaj świeżą żurawinę oraz sypkie przyprawy, rodzynki, suszoną żurawinę, otartą skórkę i sok z mandarynki.

6. Gotuj miksturę na małym ogniu przez 20 minut. Po tym czasie, rozbij nierogotowaną żurawinę tak, aby utworzyła się niejednolita masa.

7. Kiedy mincemeat lekko ostygnie, dodaj rum, aromaty oraz miód. Twoje nadzienie jest gotowe 🙂

8. Wyciągaj po kolei kulki ciasta z lodówki i wykrawaj z niego kółka o średnicy ok 5.5 cm. Jeśli nie masz falowanej okrągłej foremki, spokojnie możesz użyć szklanki.

9. Nakładaj po odrobinie nadzienia wewnątrz babeczek. Z resztek ciasta możesz powykrawać małe serduszka/gwiazki/cokolwiek, lub zrobić po prostu więcej babeczek.

10. Piecz babeczki w temperaturze 220 stopni przez 10 minut. Możesz po pieczeniu ozbobić babeczki cukrem pudrem, mi udało się upolować czerwony cukier dekoracyjny.

Smacznego!

Panforte, czyli z ziemi włoskiej do Polski

Kiedy myślę o Świętach, w pierwszej kolejności na myśl przychodzi mi Jedzenie. To jest akurat oczywiste. Ale jakie konkretnie? Tutaj sprawa się komplikuje… Bo nawet jeśli obracam się w zakresie Słodyczy, to do wyboru pozostaje tyle rozmaitych smaków, tekstur i kolorów, że ciężko mi wybrać chociażby swoje prywatne słodyczowo-świąteczne Top 5.

Dlatego w tym roku podjęłam próbę skondensowania wszystkich moich faworytów w dosłownie dwóch przepisach. Panforte to pierwszy z nich…

Praktycznie rzecz biorąc, są to bakalie w cieście, a nie ciasto z bakaliami. W tym prostym włoskim przepisie można dokonać dowolnych modyfikacji, wrzucając do miski to, co najbardziej lubimy lub (jak w moim przypadku) to, co najepiej przypomina o Świętach. Zmodyfikowałam więc już zmodyfikowany przepis od Nigelli i uzyskałam skondensowany, chrupiący smak Świąt…

Składniki (dla okrągłej formy o średnicy ok 20cm):

100g orzechów laskowych
135g migdałów w płatkach
100g suszonych fig
100g suszonych śliwek
100g suszonych moreli
2 garście suszonych żurawin
100g mieszanki keksowej (kandyzowane owoce, które można zastąpić jedynie kandyzowaną skórką pomarańczową i cytrynową)
1 garść rodzynek królewskich

1 łyżeczka mielonych goździków
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1/2 łyżeczki gałki muszkatałowej
1 czubata łyżka kakao
50g mąki

150g cukru light muscovado (można zastąpić drobnym białym cukrem)
180g miodu
30g masła

cukier puder do opruszenia

1. W żaroodpornej, dużej misce wymieszaj sypkie składniki: mąkę, kakao i przyprawy.

2. W rondelku rozpuść cukier, miód oraz masło.

3. Posiekaj śliwki, morele i figi na około centymetrowe kawałki. Wrzuć je do miski z sypkimi składnikami i dodaj pozostałe bakalie. Dobrze wymieszaj.

4. Rozpuszczony płyn wlej do miski i powoli wymieszaj całą zawartość.

5. Przełóż masę do formy wyłożonej papierem do pierczenia. Dokładnie uklep ciasto tak, żeby było zwarte a jego powierzchnia możliwie jak najgładsza.

6. Piecz w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez 40 minut.

7. Po wyjęciu ciasta pozostaw je do całkowitego ostudzenia, oprusz cukrem pudrem przez sitko i pokrój na malutkie kawałki.

Smacznego!