Biscotti nr2 z białą i ciemną czekoladą, czyli o destrukcyjnym wpływie literatury

Jeśli ktoś potrafi czytać książki kucharskie bez nabierania dzikiej chęci do jedzenia, to albo czytając coś zjada, albo kłamie. W trakcie przygotowań do Kolacji Stulecia, stół powoli znika pod natłokiem książek kucharskich, co ma koszmarny wpływ na moją równowagę psychiczną. To jest tak jak z oglądaniem programów podróżniczych, tylko gorzej. Piękni ludzie w pięknych miejscach wywołują u mnie frustrację z kategorii “czemu mnie tam teraz nie ma”, jednak podświadomie czuję, że po prostu w danej chwili teleportacja z kanapy na Nową Zelandię na przykład jest zbyt skomplikowana.

Dużo gorzej jest z jedzeniem – oglądając programy kulinarne czy właśnie czytając przepisy pojawia się uczucie “czemu tego teraz nie jem”, tylko że tutaj podświadomość nie ma wystarczających właściwości terapeutycznych. Wypad do sklepu jest bardzo realny, a do tego jeszcze można liczyć na pomoc składników w domu. I wtedy, kiedy nie mogę już patrzeć na kolejne zdjęcie ślicznych ciastek/makaronów/owoców, pojawia się problem.

Na dwusetnej stronie kolejnej książki dałam za wygraną i wpadłam do kuchni zrobić biscotti. Przepis Nigelli miał w tytule “breakfast”, co pozwalało mi się łudzić, że nie rzucę się na ciastka późnym wieczorem. Niesamowite, jak z wiekiem nie przestaję się oszukiwać.

W każdym razie, są dwa dobre punkty tej historii: biscotti uratowały mnie od deprechy i zrobiłam naprawdę fajne, śniadaniowe ciastka. Przed podaniem zawsze uprzedzam o konieczności maczania w kawie (biscotti z natury mają być twarde), ale widziałam na własne oczy osoby, które je zjadły bez tego i przeżyły. Biscotti w każdej formie po prostu rządzą.

Składniki na około 14 sztuk:

2 średnie jajka
100g drobnego cukru
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego
125g mąki pszennej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
garść migdałów w płatkach
50g ciemnej czekolady
50g białej czekolady

1. Utrzyj cukier z jajkami, a następnie dodaj ekstrakt migdałowy.

2. Powoli dosyp mąkę, proszek do pieczenia i sól, cały czas mieszając.

3. Kiedy wszystkie składniki się połączą, dorzuć migdały i pokruszone kawałki czekolady. Wymieszaj.

4. Z ciasta uformuj rulon jak na bagietkę, lekko go spłaszczając.

5. Piecz ciasto na papierze do pieczenia w temperaturze 180 stopni przez 25 minut. Następnie wyjmij z piekarnika, odstaw na 5 minut do ostygnięcia i pokrój na małe kromki o grubości około 1cm.

6. Rozłóż ciastka z powrotem na papierze i piecz przez kolejne 10 minut. Następnie obróć je i dopiecz, jeśli to konieczne (zależnie od wielkości piekarnika wg mnie) przez kolejne 5 minut.

7. Podawaj po ostygnięciu lub przechowuj je w szczelnym pojemniku na najbliższą okazję przy kawie 🙂

Smacznego!

Ciastka czekoladowe, czyli psychoanaliza dla początkujących

Sprawa jest prosta i powtórzę kolejny raz: kiedy nie jest dobrze, potrzeba czekolady. Ostatnie czekoladowe ciastka przygotowywałam też w nie najlepszym stanie i zaczynam się zastanawiać, czy nie jest to jakieś zjawisko psychologiczne, które można by zdefiniować, przebadać i opisać, żeby na przyszłość móc sobie lepiej radzić z problemami. Jestem ostatnio bardzo za uproszczaniem świata. Serio. Potrzebuję tylko więcej silnej woli, żeby przestać komplikować wszystko dookoła.
Między innymi komplikuję wszystkie trudniejsze sprawy, które próbuję powiedzieć prosto w oczy. Zazwyczaj  kończy się na tym, że w ważniejszych dla mnie tematach powiedzenie tego, co mam na myśli, staje się niezwykle trudne albo nawet niemożliwe. Zawsze w takich sytuacjach zamykam za sobą drzwi i w głowie mam tylko “jak to w ogóle możliwe, że to powiedziałaś”. Zabawne, biorąc pod uwagę fakt, że mówimy o tej samej osobie, która ma bloga i w wieku parunastu lat napisała książkę dla rodziców w ramach programu “Kupcie mi chomika”. I to niedługo po napisaniu pierwszej książki o krainie radosnych królików (10 l.).
Podsumowując: jestem trochę przytłoczona i próbuję się ratować. Kwestia artykułowania problemów to jedno, a doraźne narzędzia to drugie. I tutaj pojawia się czekolada. Jedzona normalnie (lub nienormalnie, w ilościach hurtowych), nie załatwi sprawy, bo żeby naprawdę docenić jej terapeutyczne właściwości, trzeba się na niej skupić. Topienie, kruszenie, mieszanie – chociaż na chwilę mogą to być decyzje, od których zależy nasze szczęście. To cudowne, że można się do nich ograniczyć, chociaż chwilowo, żeby poczuć się lepiej. Nie potrzebuję wtedy wielkich zmian czy wielkich wyznań, wystarczy mi tylko takie małe, chrupiące ciastko, prosto ze ślicznej książki ze ślicznymi obrazkami. Polecam wszystkim zmęczonym, czymkolwiek.

Składniki (na około 12 ciastek):
50g masła
400g czekolady (mlecznej lub deserowej – wg uznania)
2 jajka
145 brązowego cukru
1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego lub waniliowego
85g mąki
1/2 łyżeczki soli
1/2 proszku do pieczenia
1. Roztop czekoladę i masło w garnku ustawionym nad garnkiem z parującą wodą. Pamiętaj, żeby garnek z czekoladą nie dotykał dnem tego z wodą.
2. Ubij jajka z cukrem i ekstraktem. Dolej czekoladowo-maślaną masę i wymieszaj dokładnie.
3. W innym naczyniu wymieszaj mąkę, sól i proszek do pieczenia. Następnie dodawaj masę czekoladową partiami, powoli, dokładnie mieszając.
4. Formuj kulki z ciasta używając łyżki do lodów lub zwykłej łyżki do zupy. Pamiętaj, żeby umieszczać kulki w odstępach – będą się rozlewać w trakcie pieczenia.
5. Piecz ciastka w temperaturze 170 stopni przez 10-15 minut. Przed podaniem lub przełożeniem odczekaj około 10 minut, dając im czas, aby stwardniały.
Smacznego!

Biscotti z migdałami i żurawiną, czyli włoski rozwiązywacz problemów

Szukając tła dla wieczornej degustacji cytrynówki mojego kuzyna Piotrka, znalazłam sposób na rozwiązanie trzech problemów za jednym przepisem. Problem pierwszy: po tegorocznej produkcji mincemeat w zamrażarce została jeszcze żurawina. Problem drugi: brakowało mi siły na zrobienie czegoś skomplikowanego. No i problem trzeci: po ostatniej wizycie w IKEI w kuchni stoi rząd pustych słoików jak jeden wielki wyrzut sumienia. Miałam zacząć robić w nich pyszne konfiturki i marynatki (do Ory: od kiedy spróbowałam Twojej papryki w miodzie nic nie było takie samo), ale ta perspektywa zaczęła się oddalać z każdym kolejnym weekendem..
Tym sposobem odkryłam biscotti. Włoski przysmak, który może stać przez długi czas w zamkniętym szczelnie pojemniku (czyt. słoiku, ha). Z dowolnymi bakaliami, niezwykle szybki i prosty w wykonaniu. To zabawne, że włoskie słowa zawsze dodają klasy każdej, nawet najprostszej potrawie. Ale ta klasa jednocześnie nie wiąże się z uczuciem onieśmielenia, jakiego nabywam czytając na przykład przepisy francuskie. To tak jakby Francuzi, nadając nazwy swoich potraw, chcieli powiedzieć “Patrz i podziwiaj, co my tu mamy. Głupio Ci, że nie wiesz o co w tym daniu chodzi? I dobrze. Delektuj się tym, zobacz jacy jesteśmy genialni i nawet nie próbuj nas doścignąć.” Nie mam takiego wrażenia czytając przepisy włoskie. Sprowadzają się one dla mnie do jednej prostej prawdy: brzmi bosko. wygląda cudownie. jedz.
To oczywiście bardzo subiektywne uogólnienie. Dalej przecież mam obsesję na punkcie francuskich makaroników i czytam z namaszczeniem “Świnię w Prowansji”. Ale koniec końców, i tak wracam do tej błogiej włoskiej prostoty.

Składniki (na około 14 sztuk):

85g cukru light muscovado (lub cukru pudru)
1 jajko
140g mąki pszennej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
55g żurawiny (suszonej lub świeżej)
55g migdałów (lub orzeszków piniowych)
1. Wymieszaj dokładnie cukier z jajkiem, aż uzyskasz jasną, lejącą masę.
2. Przesiej mąkę do naczynia z miksturą, a następnie dodaj żurawinę i migdały. Zamiast tego możesz dodać dowolne składniki, jak orzechy, rodzynki czy daktyle.
3. Na papierze do pieczenia uformuj z ciasta podłużną rolkę, przypominającą bagietkę.
4. Piecz przez 20-25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
5. Wyjmij ciasto z piekarnika, odczekaj 3 minuty i pokrój je w poprzek na kawałki o grubości około 1,5cm. Połóż “kromki” z powrotem na papierze do pieczenia.
6. Wstaw pokrojone ciasto do piekarnika na dodatkowe 10 minut. Po wyjęciu pozostaw do ostygnięcia i podawaj lub wstaw do szczelnego pojemnika na czarną godzinę.
Smacznego!

Potrójnie czekoladowe ciasteczka, czyli coś od siebie

Nie jestem ostatnio najbardziej dziarską osobą na świecie, chociaż nie mam prawa mieć do losu żalu absolutnie o nic. Pytania “co by było gdyby” są nie na miejscu w sytuacji, kiedy moim jedynym zmartwieniem powinien być dylemat w stylu “jak walnę dodatkowy podrozdział o brazylijskich mediach, to czy za bardzo odjadę od tematu czy w jakże sprytny sposób dodam sobie kilkanaście stron”.
A jak się ma to do ciastek, już tłumaczę. To były moje ciastka pożegnalne. Kiedy przygotowuję coś dla innych w ramach swoistego “dziękuję”, staję przed dylematem, czy szykować coś szpanerskiego i odjechanego, czy może kierować się jedynym egoistycznym kryterium: co chciałabym najbardziej zjeść i co sprawiłoby mi największą przyjemność. To mało medialne stwierdzenie. Muszę się przyznać, że uwielbiam przygotowywać jedzenie dla innych, jednak to mnie przypada największa frajda oblizywania łyżek i próbowania pierwszego kawałka. Jestem hedonistką, a gotowaniem mogę trochę się rozgrzeszyć, dając część tej mojej ogromnej przyjemności innym.
Nie chcę egzaltować tego mojego lekkiego doła, absolutnie nie uważam, że jest to wydarzenie godne jakiejkolwiek dłuższej dyskusji. Dobrze jest czasem sobie w nim po prostu pobyć i dać sobie czas. A chyba nie jest zaskoczeniem dla osób, które mnie znają, że właściwie przekazywanie emocji najłatwiej mi wychodzi jedzeniem. Więc po prostu upiekłam te moje ukochane, hedonistyczne ciastka i teraz pozwalam sobie posiedzieć trochę w spokoju.

Składniki (na około 12-16 ciastek):
125g gorzkiej czekolady
150g mąki
30g kakao
1 łyżeczka sody (opcjonalnie)
1/2 łyżeczki soli
125g miękkiego masła
75g brązowego cukru
50g drobnego białego cukru
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego (lub jeśli chcesz dodać skórkę pomarańczową, proponuję cytrynowy)
1 jajko z lodówki
3 tabliczki czekolady (ja wybieram dwie mleczne i jedną białą)
możesz dodać skórkę pomarańczową – ciastka są wtedy trochę lżejsze w smaku i dzięki temu można zjeść ich więcej
1. Rozpuść 125g gorzkiej czekolady w kąpieli wodnej.
2. W jednej misce wymieszaj mąkę, kakao, sodę i sól.
3. W drugiej misce utrzyj masło i oboma rodzajami cukru, a następnie do mikstury dodaj roztopioną czekoladę. Wszystko wymieszaj, a następnie dodaj jeszcze jajko i ekstrakt.
4. Do płynnej masy dodaj sypkie składniki z pierwszej miski oraz pokruszone 3 tabliczki czekolady.
5. Na folii aluminiowej poodmierzaj porcje ciastek, najłatwiej za pomocą łyżki do lodów. Pamiętaj, żeby zostawiać odstępy około 5cm między ciastkami. Nie uklepuj kulek, roztopią się i uzyskają ładną, okrągłą formę przy pieczeniu.
6. Piecz ciastka 18 minut w temperaturze 170 stopni. Przy wyjmowaniu bardzo ostrożnie przekładaj je na papierowe ręczniki, najlepiej odczekując około 5 minut po wyjęciu z piekarnika, żeby pozwolić im stwardnieć. Mi brakuje cierpliwości, co kończy się 1/3 złamanych ciastek, które muszę wtedy zjeść sama. Straszna ze mnie niezdara, no straszna..
Smacznego!
Posted by Picasa

Babeczki z mincemeat, czyli brytyjski hicior

Babeczki z mincemeat to drugi tegoroczny przepis, który ma w sobie moje ukochane smaki i aromaty Świąt. Poczułam się mało patriotycznie na myśl o tym, że zarówno panforte jak i babeczki mincemeat nie są klasycznymi polskimi deserami, jednak z drugiej strony, nie istnieje chyba bardziej uniwersalne święto niż Boże Narodzenie. Jeżeli mówimy o potrawach, a zwłaszcza deserach, ich esencja pozostaje ta sama – jest słodko, korzennie, odświętnie i baaardzo grzesznie pod względem kaloryczności. Wszystkie te cechy zachowałam w realizowanych przepisach i to jest moje pole obrony w wypadku zarzutów o brak narodowych odnośników.

Mincemeat to brytyjskie nadzienie z suszonych owoców, brandy i łoju. Ominęłam łój i zamieniłam brandy na rum. Wykorzystałam je do babeczek, jednak już mogę sobie wyobrazić mincemeatowe croissanty, mincemeat w słoiku w roli konfitury, mincmeat wewnątrz trufli czekoladowych… Możnaby stworzyć quiz w rodzaju Pokaż, co robisz ze swoim mincemeat a powiem Ci, kim jesteś.

Proponuję zacząć od przygotowania ciasta, a w czasie, kiedy będzie w lodówce, przygotuj mincemeat.

Do pieczenia użyłam formy na minumufiny. Jeśli takiej nie posiadasz, możesz zrobić duże babeczki w formie na zwykłe mufiny. Uzyskasz ich wtedy o połowę mniej, ale z pewnością będą równie pyszne.

Składniki na ciasto (na około 70 babeczek. Brzmi strasznie, ale znikają szybko, serio):

480g mąki pszennej
120g margaryny
120g zimnego masła
sok z 2 pomarańczy
2 łyżeczki aromatu migdałowego

Składniki na mincemeat:

60ml czerwonego wina
75g brązowego cukru
340g żurawiny (tyle akurat miałam w opakowaniu, lekkie odchylenia są jak najbardziej dopuszczalne. Nadzienie będzie mniej lub bardziej kwaskowate zależnie od ilości żurawiny)
1 łyżeczka mielonego cynamonu
2 łyżeczki przyprawy piernikowej
150g rodzynek (mogą być różne gatunki)
30g suszonej żurawiny
otarta skórka i sok z 1 mandarynki
25ml rumu
1 łyżeczka aromatu migdałowego
1 łyżeczka aromatu waniliowego
2 łyżki miodu

1. Wsyp mąkę do dużego naczynia i wrzuć do niej pokrojone na drobne kawałki masło i margarynę. Dokładnie wymieszaj i wstaw naczynie do lodówki na 30 minut (w tym czasie możecie zająć się mincemeat, jeśli macie na tyle miejsca w kuchni, żeby pomieścić natłok łyżek i garnków).

2. Wyciśnij sok z pomarańczy i wstaw go do lodówki.

3. Po wyjęciu naczynia z mąką i masłem, użyj miksera, by uzyskać grudkowatą konsystencję ciasta przypominającą kruszonkę. Dodaj zimny sok z pomarańczy i aromat i jeszcze raz wymieszaj mikserem ciasto do momentu, aż grudki się pozlepiają.

4. Przełóż masę na stolnicę i dobrze je wyrób. Uformuj 6 kulek i włóż je do lodówki na ok. 30 minut.

5. Pora na mincemeat. Rozpuść cukier w winie w głębokim garnku. Następnie dodaj świeżą żurawinę oraz sypkie przyprawy, rodzynki, suszoną żurawinę, otartą skórkę i sok z mandarynki.

6. Gotuj miksturę na małym ogniu przez 20 minut. Po tym czasie, rozbij nierogotowaną żurawinę tak, aby utworzyła się niejednolita masa.

7. Kiedy mincemeat lekko ostygnie, dodaj rum, aromaty oraz miód. Twoje nadzienie jest gotowe 🙂

8. Wyciągaj po kolei kulki ciasta z lodówki i wykrawaj z niego kółka o średnicy ok 5.5 cm. Jeśli nie masz falowanej okrągłej foremki, spokojnie możesz użyć szklanki.

9. Nakładaj po odrobinie nadzienia wewnątrz babeczek. Z resztek ciasta możesz powykrawać małe serduszka/gwiazki/cokolwiek, lub zrobić po prostu więcej babeczek.

10. Piecz babeczki w temperaturze 220 stopni przez 10 minut. Możesz po pieczeniu ozbobić babeczki cukrem pudrem, mi udało się upolować czerwony cukier dekoracyjny.

Smacznego!

Ciasteczka z żurawiną, migdałami i białą czekoladą, czyli antydepresanty

Kruche, okrągłe ciasteczka kojarzyły mi się zawsze z amerykańskimi filmami i wielkimi słoikami z napisem COOKIES. Teraz mam nawet taki gigantyczny słoik, ale nigdy ciasteczka nie wytrzymały tyle, żeby móc je do niego wrzucić. Będę nieskromna, ale one są po prostu za dobre, żeby je zamykać w słoiku.

Zaczęłam myśleć o przygotowaniu tych ciasteczek jakiś czas temu, kiedy kolejny raz podnieśli mi cenę moich ukochanych czekoladowych w Coffee Heaven. Później poznałam, co to znaczy prawdziwe Triple Chocolate, ale o tym opowiem przy przepisie na czekoladową wersję. W każdym razie, podobno udało mi się przebić ciastka z CF i od tego czasu regularnie przygotowuję porcje ciastek dla krewnych i znajomych królika.
W tej wersji żurawina i biała czekolada to obłędne, słodko-kwaśne połączenie, które lekko przypomina mi już o Świętach. Taki doraźny sposób na przypomnienie sobie, że listopad kiedyś się skończy i trzeba go przeżyć, żeby później móc bezkarnie śpiewać Last Christmas przygotowując kolejną blachę pierników.
Składniki na około 30 ciastek:
150g mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
75g płatków owsianych (nie błyskawicznych)
125g miękkiego masła
70g ciemnego cukru trzcinowego
100g miałkiego cukru
1 jajko
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
75g suszonej żurawiny
50g migdałów w słupkach
150g białej czekolady
1. Wsyp i wymieszaj w misce mąkę, proszek do pieczenia, sól i płatki owsiane. Dodaj żurawinę, migdały i posiekaną, białą czekoladę.
2. W drugiej misce utrzyj masło i oba rodzaje cukru na gładki krem. Następnie wbij do masy jajko i ekstrakt waniliowy (wymieszaj). Łatwiej dostępny jest aromat waniliowy, ale naprawdę warto jest upolować ekstrakt waniliowy i wydać na niego trochę więcej niż na zwykłą chemiczną alternatywę. Ekstrakt daja naprawdę inny, lepszy smak i aromat każdemu deserowi.
3. Sypkie składniki przesyp do miski z masłem i cukrem. Dokładnie wymieszaj.
4. Nagrzej piekarnik do 180 stopni. Wyłóż formę do pieczenia folią lub papierem do pieczenia. Na niej formuj kulki z porcji ciasta mieszczących się na łyżce. Następnie lekko uklep każdą z nich widelcem. Pamiętaj, żeby zostawić kilkucentymetrowy odstęp między każdą kulką, poniewać ciasteczka w piekarniku będą się rozpływać i zwiększać objętość.
5. Piecz przez 15 minut. Po wyjęciu odczekaj około 5 minut aż stwardnieją i przełóż je na talerz.
Smacznego!