Tarta ze śliwkami, czyli zwierzenia meteopatki

Rozmawiając z przeróżnymi ludźmi, w przeróżnych okolicznościach, od dobrych kilku lat przypomina mi się zasłyszana gdzieśtam “złota myśl”: należy uciekać od omawiania jakiegokolwiek aspektu pogodowego, tej swoistej “deski ratunkowej” wskazującej, że absolutnie nic ciekawszego nie mamy już do powiedzenia. To oczywiście nie przeszkadza mi omawiać pogody przy każdej możliwej okazji. Jak na prawdziwą Polkę-meteopatkę przystało.
No więc mamy jesień. I jest pięknie. Ale to, co przeżyłam, zamarzając co rano w tramwaju podczas godzinnych dojazdów do pracy, musi zostawić ślady w psychice. Dołączając do tego klasyczną deprechę po powrocie z Paryża, naprawdę trudno było mi zaakceptować to, co dzieje się na dworze. Słońce trochę pomaga, ale serio – kto wierzy, że to potrwa dłużej niż kolejne trzy dni? Mimo wszystko, w oswajaniu rzeczywistości specjalizuję się nie od dziś – kupiłam kapelusz i śliwki.
Przepis pochodzi z francuskiego ELLE a Table. Postanowiłam posłusznie wykonać wszystko zgodnie z instrukcją i przekonałam się kolejny raz, że warto czasami być posłuszną – to jest prościutkie i szybkie ciasto, które nie musi pojawiać się tylko w swojej sezonowo-śliwkowej postaci. Ale szczerze polecam właśnie ze śliwkami, jeżeli poszukujecie uzasadnienia, po co nam w ogóle taka beznadziejna pora roku jak jesień.

Składniki (do płytkiej formy o średnicy ok 21cm):

ok 500g śliwek
1 łyżka cukru trzcinowego
1 łyżeczka cynamony

Ciasto:

250g mąki
125g masła
40g cukru
1 jajko
2 łyżki mleka

Krem:

40g zmielonych migdałów
1 jajko
20g cukru
40g stopionego masła
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego (ewentualnie)

1. Przygotuj ciasto, miksując mąkę, masło (pokrojone w kostkę), cukier. Po połączeniu tych składników dodaj jajko i mleko, a następnie uformuj kulkę. Owiń folią i wstaw na minimum 30 minut do lodówki.

2. Przygotuj krem, mieszając wszystkie składniki. Pamiętam, żeby po stopieniu trochę przestudzić masło przed przelaniem do masy. Mielone migdały oczywiście możesz uzyskać miksując je z dowolnej postaci.

3. Po wyjęciu ciasta z lodówki, wyłóż je do formy, ponakłuwaj widelcem. Następnie wylej krem i rozprowadź dokładnie po całym spodzie ciasta. Ułóż na nim przekrojone na połówki śliwki i posyp je cukrem oraz cynamonem.

4. Piecz ciasto w piekarniku nagrzanym do 180stopni przez 40 minut.

Smacznego!

Quiche z tuńczykiem, czyli o desancie na Paryż

Podobno jak byłam mała, rodzice w celu zachęcenia mnie do chodzenia po górach obiecywali, że w schronisku na szczycie będą Snickersy. Nie pamiętam tego, ale nie mam jak się obronić przy ich radosnych powrotach do tej historii, bo jeśli to prawda, to niewiele się zmieniło. Różnica polega tylko na tym, że teraz nikt nie musi mi obiecywać Snickersa, ja go sobie sama zlokalizuję zanim wyjdę z domu, żeby się upewnić, czy w ogóle warto.
Jutro o tej porze będę w Paryżu. I serio, nie czułabym się nawet w połowie tak szczęśliwa gdyby nie fakt, że na stole leży notes z rozpisanymi adresami sklepów/targów/kawiarni, gdzie podają najlepsze makaroniki/croissanty/bagietki. W przewodniku zaznaczone są tylko kulinarne miejscówki. Nie mogę się doczekać odwiedzin w Le Bon Marche, gdzie jak mówi mój kuzyn Piotrek, chłodzą marchewki ciekłym azotem. A teraz, jeszcze w domu, celebruję Francję na swój sposób od paru dni, zaczynając dzień croissantami, a tutaj – publikując lekko francuski przepis.
Zanim zrobię podejście do makaroników, z kuchni francuskiej najbardziej lubię przygotowywać oczywiście quiche. Pozwalam sobie nadal na moją obsesję na punkcie tart także dlatego, że brakuje mi umiejętności i cierpliwości do kuchni francuskiej przez duże K. Ale tak długo jak moje obsesje pozwalają mi na zachowanie jakiegoś stopnia kreatywności, nie martwię się. A ten quiche z tuńczykiem, mimo znanej już dobrze podstawy z ciasta, naprawdę jest smakowym objawieniem, przynajmniej dla mnie.

Składniki (na tartę w okrągłej, głębokiej formie o średnicy ok 23cm):

Ciasto:

300g mąki
150g zimnego masła
1 jajko
ok. 2 łyżek ciepłego mleka
szczypta soli
Nadzienie:
250g tuńczyka w zalewie, w kawałkach
4 jajka
300g twarogu
125ml mleka
2 łyżki mąki
ok 30g kaparów (wg uznania)
ok 150g czarnych oliwek (wg uznania)
150g startego parmezanu
sól i pieprz do smaku

1. Przygotuj ciasto łącząc mąkę, masło i jajko. Użyłam w tym celu blendera, jednak każda forma wyrabiania ciasta jest dobra, jeśli uzyskasz kleiste duże grudki. Następnie dolej mleko, które powinno Ci ułatwić połączenie ciasta i uformowanie kuli. Ja użyłam 2 łyżek, jednak wszystko zależy od tego, jak wcześniej wyrobisz ciasto – im słabiej tym więcej mleka będziesz potrzebować.

2. Uformuj z ciasta kulę, owiń folią i wstaw do lodówki na minimum 30 minut. W tym czasie możesz zająć się szykowaniem nadzienia.

 
3. Odsącz tuńczyka z zalewy, rozdrobnij go następnie w misce widelcem. Dodaj jajka, twaróg, kapary oraz oliwki.
 
4. W innej misce wymieszaj mleko z mąką, a następnie przelej do miski z tuńczykiem i wszystko wymieszaj. Dodaj sól i pieprz do smaku oraz 2/3 parmezanu.
 
5. Uformuj ciasto w naczyniu, wstaw do piekarnika na 10 minut w temperaturze 180 stopni. Postaraj się je obciążyć ryżem lub fasolą wrzuconą na pergamin.
 
6. Kiedy ciasto się podpiecze, wlej farsz, posyp resztą parmezanu i piecz przez około 30 minut w 210 stopniach.
 
7. Po wyjęciu z piekarnika odczekaj około 10 minut przed podawaniem.
 
Smacznego!
Posted by Picasa

Tarta czekoladowa z konfiturą morelową, czyli o słodko-gorzkiej rzeczywistości

Przez ostatnie miesiące nie raz słyszałam od osób znających mnie osobiście, że ten blog pokazuje rzeczywistość w wersji bezwstydnie hedonistycznej i pogodnej. Niektórzy widzą w tym zaletę, gratulując beztroskiego życia, inni uznają, że przy moim trybie życia jest to wizja mocno odrealniona. Oczywiście, jak zwykle, prawda znajduje się pośrodku.
Czas, który spędzam w kuchni, jest właściwie odrealnioną wersją codzienności. I tak, jest wtedy beztrosko i pogodnie. Chyba, że mówimy o pierwszych podejściach do ciasta na tartę, ale to inna historia. Do kuchni wchodzę z tysiącem różnych emocji. Ale właśnie w gotowaniu tak cudowny jest fakt, że emocje najbardziej negatywne w kuchni po prostu znikają, ponieważ od momentu wyjęcia mąki z szafki zmieniają się moje priorytety. Myślenie o pracy jest po prostu nieefektywne, kiedy podstawowym problemem staje się kwestia doboru odpowiednich proporcji śmietany do nowego  przepisu.
Rzeczywistość często zawodzi, w przeciwieństwie do czekolady. I nie widzę nic złego w tym, że można do niej uciec w gorszej chwili. Wierzę, że jedzenie jest dobre wtedy, kiedy jego przygotowaniu towarzyszą dobre emocje, więc nie pozwalam sobie na myślenie o czymkolwiek negatywnym w kuchni. Parę razy mi się to zdarzyło i serio, to były momenty spektakularnych wpadek kulinarnych.
Na szczęście przy tej tarcie zasada pozytywnego podejścia w kuchni się sprawdziła. I niezależnie jak ciężki mógł być dzień, jedna rzecz się nie zmienia – gotowanie jest hołdem dla przyjemności. Jeśli kiedyś pomyślę inaczej, to będzie znak, że najwyższa pora dokładnie zbadać, skąd dowożą najlepsze jedzenie pod mój adres.

Składniki (na tartę w płytkiej formie o średnicy około 23cm):
Ciasto:
300g mąki
150g zimnego masła
1 jajko
około 2 łyżki ciepłego mleka
szczypta soli
Nadzienie:
5łyżek konfitury morelowej (lub tak naprawdę jakiejkolwiek ulubionej, która jest lekko kwaskowa)
250g gorzkiej czekolady (lub deserowej)
4 jajka
250ml śmietanki kremówki
30g cukru brązowego
1. Przygotuj ciasto, mieszając wszystkie składniki. Celowo nie polecam słodkiego ciasta – połączenie lekko słonej wersji z bardzo słodkim, kremowym nadzieniem jeszcze lepiej podkreśla smak czekolady i konfitury. Z ciasta uformuj kulę, owiń folią aluminiową i wstaw na co najmniej 30 minut do lodówki.
2. Po wyjęciu ciasta z lodówki wyłóż nim formę na tartę. Już nie raz pisałam o wyższości formowania go bez użycia wałka, bezpośrednio w formie, jednak oczywiście fachowcom używającym normalnej metody powiem tylko tyle – szacun. Celowo przygotowuję więcej ciasta niż może wydać się potrzebne na taką tartę, jednak po prostu lubię kiedy boki są grubsze. Jeżeli jednak wolisz przygotować bardziej rasową tartę na cieńszym cieście, jest jedna prosta zasada dla przygotowania ciasta – mąki musi być dokładnie 2x tyle co masła. Mleko służy do połączenia ciasta, więc użyj go w ilości, która zagwarantuje, że ciasto będzie się formować w zbitą masę.
3. Włóż ciasto na tartę do piekarnika nagrzanego do 220 stopni na 10 minut. Pamiętaj o jego obciążeniu fasolą lub ryżem w trakcie pieczenia – dzięki temu się nie podniesie i zachowa kształt.
4. Kiedy ciasto jest w piekarniku, przygotuj czekoladowy krem – stop czekoladę w kąpieli wodnej. Roztrzep jajka, dodając cukier i śmietankę. Kiedy czekolada się rozpuści, połącz wszystkie składniki.
5. Po wyjęciu ciasta z piekarnika poczekaj 10 minut aż trochę przestygnie. Następnie posmaruj konfiturą i wylej czekoladową masę.
6. Wstaw tartę ponownie do piekarnika nagrzanego tym razem do 190 stopni i piecz przez 10-15 minut.
Smacznego!

 

Posted by Picasa

Tarta pomarańczowo-morelowa, czyli o trudnych związkach

Z ciastem na tartę tworzę trudny związek, ponieważ ewidentnie ja je kocham bardziej niż ono mnie. Może mnie denerwować, frustrować, dołować, ale zawsze do niego wracam, bo wierzę, że nic innego tak bardzo mnie nie uszczęśliwi.
Ale nasze relacje stopniowo się polepszają. Tym razem postanowiłam wziąć je na przeczekanie, czyli zostawiłam w lodówce na jakieś 5 godzin zamiast przepisowych 20 minut. Wyszło ewidentnie oszołomione moją determinacją, ponieważ zechciało łaskawie współpracować na stolnicy i nie dostałam przez nie ataku furii. Ja poznaję jego zwyczaje, a ono moje. Nie znoszę, kiedy ciasto przykleja się do wałka pomimo hurtowej ilości wysypanej mąki. I nie znoszę, kiedy postanawia być tak kruche, że łamie się jeszcze przed wyłożeniem do formy. Przy tym przepisie udało nam się tych rzeczy uniknąć. Będzie coraz lepiej.
Ten przepis tworzy kruche słodkie ciasto, pomarańczowy custard (coś pomiędzy budyniem a sosem) i konfitura morelowa. Ciasto możecie wykorzystać jako bazę pod jakąkolwiek słodką tartę, choćby ze świeżymi owocami lub rozpuszczoną czekoladą. A co do konfitury – wybór należy do Was, ja akurat wybrałam słoiczek moreli w kwaskowym sosie i wydaje mi się, że cokolwiek o ostrzejszym, owocowym smaku będzie świetnie pasować.

 Składniki na ciasto (do okrągłej formy na tartę o średnicy 21-24 cm)
120g mąki pszennej
30g cukru pudru
1 żółtko
1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego
Składniki na pomarańczowy custard:
2 jajka
1 żółtko
50g cukru pudru
35g cukru muscovado
skórka i sok z 2 pomarańczy
125g masła

 

1. Przesiej mąkę i cukier puder do miski i dodaj pokrojone w male kostki masło. Wstaw miskę do zamrażarki na 10 minut.
2. Ubij żółtko z ekstraktem migdałowym, łyżeczką zimnej wody i szczyptą soli. Wstaw miksturę do lodówki.
3. Wyjmij mąkę z masłem i cukrem z zamrażarki i zmiksuj wszystko. Następnie powoli dodawaj wyjęte z lodówki ubite jajko. Jeżeli uznasz, że ciasto jest zbyt kruche, możesz dodać odrobinę zimnej wody.
4. Uformuj kulkę z ciasta, owiń folią aluminiową i wstaw do lodówki. Przepis Nigelli mówi o 20 minutach. Ja proponuję jak najdłużej…
5. Po wyjęciu ciasta z lodówki ułóż je na stolnicy posypanej mąką. Rozwałkuj ciasto i wyłóż je w formie na tartę. Ponakłuwaj spód tarty widelcem, wyłóż folią aluminiową i wysyp na nią obciążnik, czyli ryż, fasolę lub profesjonalne ceramiczne obciążniki. Pamiętaj, że ciasto może się skurczyć podczas pieczenia, więc proponuję ulepić boki trochę wyższe niż krawędź tarty.
6. Piecz ciasto przez 15 minut w temperaturze 200 stopni, a następnie zdejmij obciążnik i piecz dodatkowe 10 minut w temperaturze 180 stopni. Czasy mogą się niestety różnić zależnie od piekarnika, najlepiej po prostu obserwować, czy boki się nie przypalają.
7. Kiedy ciasto już jest w piekarniku, możesz zabrać się za przygotowanie masy pomarańczowej. Zetrzyj skórkę i wyciśnij sok z pomarańczy. W głębokim rondlu z grubym dnem ubij jajka z cukrem.
8. Do rondla dodaj sok i skórkę z pomarańczy oraz pokrojone w kostki masło. Podgrzewaj miksturę na średnim ogniu, cały czas mieszając.
9. Mieszanie wymaga trochę cierpliwości – najpierw masa zgęstnieje, a następnie pojawią się bąbelki na powierzchni. Custard może się wówczas gotować nie dłużej niż minutę, nie zapominaj, żeby cały czas mieszać. Następnie zdejmij rondel z ognia i poczekaj, aż trochę przestygnie.
10. Przelej custard do upieczonej tarty, odstaw na ok 15 minut, aż masa się zestali. Nakładaj konfiturę przy podawaniu pokrojonego ciasta.
Smacznego!
Posted by Picasa

Tarta z kurczakiem, czyli czas na zmiany (ale bez przesady)

Faza na tarty trwa, a ta była tak dobra, że zrobiłyśmy ją dwa razy z rzędu. To oznacza, że zrezygnowałam dla niej z mojego cwanego systemu robienia potraw bez powtórek. A to oznacza, że praktycznie dostałam na jej punkcie obsesji, a do tego jeszcze pokochałam pora. I przekonałam się w końcu do połączenia kurczak – ananas.
Oj tak, jedzenie może służyć jako metafora odnajdywania w sobie odwagi do eksperymentów i podejmowania ryzyka. Może przypadek por/ananas nie robi na Was zbyt dużego wrażenia jako przykład przekraczania pewnych granic i rozwoju, jednak myślę, że zawsze trzeba gdzieś zacząć.
Bardzo dziękuję Kornikowi za ten przepis.

Składniki (na formę o średnicy ok. 20 cm):

Składniki na ciasto:
80 g zimnego masła
200 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka soli
2 łyżeczki curry
4 łyżki soku z ananasa (dodałam jedną więcej, by sypkie składniki łatwiej się połączyły)
1 jajko (opcjonalne, ale dzięki niemu łatwiej uformować ciasto)
Składniki na marynatę do kurczaka:
1 łyżka oliwy
3 łyżki soku z ananasa
1/3 łyżeczki suszonego rozmarynu
1 łyżeczka słodkiej papryki
1 łyżeczka miodu
Składniki na nadzienie:
250 g piersi kurczaka
150 g ananasa pokrojonego w kostkę
1 por
1 zielona papryka
100 g startego lub pokrojonego w paski żółtego sera
2 jajka
2 łyżki śmietany
sól, pieprz do smaku
1. Pierś kurczaka pokrój w kostkę i wrzuć do woreczka z przygotowaną wcześniej marynatą. Ugniataj woreczek tak, żeby marynata połączyła się z kurczakiem. Zamknięty woreczek włóż do lodówki i trzymaj tam przez ok. 1,5 h. Myślę, że kurczaka w marynacie możesz też przygotować dzień wcześniej i zostawić w lodówce.
2. W misce lub blenderze umieść sypkie składniki ciasta. Następnie dodaj pokrojone masło, jajko i sok z ananasa. Rozetrzyj lub zblenduj na gładką masę. Z gotowego ciasta sformuj kulkę, zapakuj w folię i włóż do lodówki na ok. 1 h.
3. Na rozgrzanej patelni wysmarowanej oliwą umieść kurczaka z marynatą i smaż, aż marynata odparuje. Pod koniec odlewam płynną pozostałość marynaty z patelni.
4. Do kurczaka dodaj pokrojoną w kostkę paprykę, pora pokrojonego w plasterki i kostki ananasa. Smaż całość przez kilka minut po czym odstaw do ostygnięcia.
5. Wyjmij ciasto z lodówki, przełóż do naczynia na tartę i uformuj je.  Wysmaruj formę niewielką ilością masła, jeśli nie jest teflonowa. Ponakłuwaj ciasto widelcem, przykryj folią i obciąż je, np. sypkim ryżem. Włóż ciasto do  piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piecz je przez 10 minut.
6. W naczyniu roztrzep jajka, dodaj śmietanę, sól i pieprz.
7. Włóż do formy z ciastem kurczaka z warzywami i ananasem, a następnie zalej sosem z jajek i śmietany. Całość przykryj serem.
8. Gotową tartę włóż do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i piecz przez 35 minut. Po wyjęciu poczekaj przed krojeniem około 10 minut.
Smacznego!

Tarta śmietankowo-kawowa, czyli faworyt imieninowy Mamusi

 
Z okazji imienin mamy przygotowałyśmy trzydaniowy deser, a jedną z pozycji była właśnie ta torciko-tarta. Jedynym kompromisem, na który trzeba pójść przygotowując ją jest konieczność pozostawienia jej w lodówce na minimum 3 godziny przed podaniem. Cała reszta polega na mieszaniu i kruszeniu, więc jej przygotowanie ma, jak dla mnie, właściwości terapeutyczne. 
 
Przepis jest moją lekką modyfikacją dzieła z kwestiasmaku.com. 
 


 

 

Składniki:

 

Spód:
 

 

140 g herbatników digestive z ciemną czekoladą


2 łyżki drobnego cukru
70 g roztopionego masła

 

 

Masa:

 

3 płaskie łyżeczki kawy rozpuszczalnej espresso


3 łyżki gorącej wody
300 ml dobrze schłodzonej Rama Cremefine do deserów (lub wysokoprocentowej kremówki)


200 g białej czekolady

 


Do dekoracji: 
kakao

 

 

1. Dobrze pokrusz herbatniki – mikserem lub wałkiem, zależy, czy potrzebujesz akurat na czymś się wyżyć. Następnie zmieszaj je z wystudzonym rozpuszczonym masłem i cukrem. Taką masą wyłóż formę do tarty o średnicy około 20cm. Wystarczy na zrobienie cienkiej warstwy, ważne, żeby nie pozostawiać wolnych przestrzeni i dobrze masę docisnąć. Wstaw formę do lodówki i zajmij się nadzieniem tarty.

2. Zalej trzy łyżeczki kawy rozpuszczalnej trzema łyżkami gorącej wody i odstaw do ostudzenia.

3. Rozpuść czekoladę w kąpieli wodnej – włóż kawałki czekolady do garnka ustawionego nad garnkiem z lekko gotującą się wodą. Pamiętaj: woda nie może wrzeć i nie może dotykać dna garnka z czekoladą. Gdy czekolada się rozpuści, odstaw garnek do ostudzenia.

4. Ubij śmietankę, a następnie dodaj do niej kawę i rozpuszczoną czekoladę – delikatnie wymieszaj miksturę łyżką.

5. Wyjmij naczynie ze spodem tarty z lodówki i przełóż masę do formy. Wstaw ciasto na minimum trzy godziny do lodówki, równie dobrze (o ile nie lepiej) będzie smakować, jeśli zostawisz je w lodówce na całą noc.

6. Przed podaniem posyp tartę grubą warstwą kakao.

Smacznego!