Babeczki z mincemeat, czyli brytyjski hicior

Babeczki z mincemeat to drugi tegoroczny przepis, który ma w sobie moje ukochane smaki i aromaty Świąt. Poczułam się mało patriotycznie na myśl o tym, że zarówno panforte jak i babeczki mincemeat nie są klasycznymi polskimi deserami, jednak z drugiej strony, nie istnieje chyba bardziej uniwersalne święto niż Boże Narodzenie. Jeżeli mówimy o potrawach, a zwłaszcza deserach, ich esencja pozostaje ta sama – jest słodko, korzennie, odświętnie i baaardzo grzesznie pod względem kaloryczności. Wszystkie te cechy zachowałam w realizowanych przepisach i to jest moje pole obrony w wypadku zarzutów o brak narodowych odnośników.

Mincemeat to brytyjskie nadzienie z suszonych owoców, brandy i łoju. Ominęłam łój i zamieniłam brandy na rum. Wykorzystałam je do babeczek, jednak już mogę sobie wyobrazić mincemeatowe croissanty, mincemeat w słoiku w roli konfitury, mincmeat wewnątrz trufli czekoladowych… Możnaby stworzyć quiz w rodzaju Pokaż, co robisz ze swoim mincemeat a powiem Ci, kim jesteś.

Proponuję zacząć od przygotowania ciasta, a w czasie, kiedy będzie w lodówce, przygotuj mincemeat.

Do pieczenia użyłam formy na minumufiny. Jeśli takiej nie posiadasz, możesz zrobić duże babeczki w formie na zwykłe mufiny. Uzyskasz ich wtedy o połowę mniej, ale z pewnością będą równie pyszne.

Składniki na ciasto (na około 70 babeczek. Brzmi strasznie, ale znikają szybko, serio):

480g mąki pszennej
120g margaryny
120g zimnego masła
sok z 2 pomarańczy
2 łyżeczki aromatu migdałowego

Składniki na mincemeat:

60ml czerwonego wina
75g brązowego cukru
340g żurawiny (tyle akurat miałam w opakowaniu, lekkie odchylenia są jak najbardziej dopuszczalne. Nadzienie będzie mniej lub bardziej kwaskowate zależnie od ilości żurawiny)
1 łyżeczka mielonego cynamonu
2 łyżeczki przyprawy piernikowej
150g rodzynek (mogą być różne gatunki)
30g suszonej żurawiny
otarta skórka i sok z 1 mandarynki
25ml rumu
1 łyżeczka aromatu migdałowego
1 łyżeczka aromatu waniliowego
2 łyżki miodu

1. Wsyp mąkę do dużego naczynia i wrzuć do niej pokrojone na drobne kawałki masło i margarynę. Dokładnie wymieszaj i wstaw naczynie do lodówki na 30 minut (w tym czasie możecie zająć się mincemeat, jeśli macie na tyle miejsca w kuchni, żeby pomieścić natłok łyżek i garnków).

2. Wyciśnij sok z pomarańczy i wstaw go do lodówki.

3. Po wyjęciu naczynia z mąką i masłem, użyj miksera, by uzyskać grudkowatą konsystencję ciasta przypominającą kruszonkę. Dodaj zimny sok z pomarańczy i aromat i jeszcze raz wymieszaj mikserem ciasto do momentu, aż grudki się pozlepiają.

4. Przełóż masę na stolnicę i dobrze je wyrób. Uformuj 6 kulek i włóż je do lodówki na ok. 30 minut.

5. Pora na mincemeat. Rozpuść cukier w winie w głębokim garnku. Następnie dodaj świeżą żurawinę oraz sypkie przyprawy, rodzynki, suszoną żurawinę, otartą skórkę i sok z mandarynki.

6. Gotuj miksturę na małym ogniu przez 20 minut. Po tym czasie, rozbij nierogotowaną żurawinę tak, aby utworzyła się niejednolita masa.

7. Kiedy mincemeat lekko ostygnie, dodaj rum, aromaty oraz miód. Twoje nadzienie jest gotowe 🙂

8. Wyciągaj po kolei kulki ciasta z lodówki i wykrawaj z niego kółka o średnicy ok 5.5 cm. Jeśli nie masz falowanej okrągłej foremki, spokojnie możesz użyć szklanki.

9. Nakładaj po odrobinie nadzienia wewnątrz babeczek. Z resztek ciasta możesz powykrawać małe serduszka/gwiazki/cokolwiek, lub zrobić po prostu więcej babeczek.

10. Piecz babeczki w temperaturze 220 stopni przez 10 minut. Możesz po pieczeniu ozbobić babeczki cukrem pudrem, mi udało się upolować czerwony cukier dekoracyjny.

Smacznego!

Panforte, czyli z ziemi włoskiej do Polski

Kiedy myślę o Świętach, w pierwszej kolejności na myśl przychodzi mi Jedzenie. To jest akurat oczywiste. Ale jakie konkretnie? Tutaj sprawa się komplikuje… Bo nawet jeśli obracam się w zakresie Słodyczy, to do wyboru pozostaje tyle rozmaitych smaków, tekstur i kolorów, że ciężko mi wybrać chociażby swoje prywatne słodyczowo-świąteczne Top 5.

Dlatego w tym roku podjęłam próbę skondensowania wszystkich moich faworytów w dosłownie dwóch przepisach. Panforte to pierwszy z nich…

Praktycznie rzecz biorąc, są to bakalie w cieście, a nie ciasto z bakaliami. W tym prostym włoskim przepisie można dokonać dowolnych modyfikacji, wrzucając do miski to, co najbardziej lubimy lub (jak w moim przypadku) to, co najepiej przypomina o Świętach. Zmodyfikowałam więc już zmodyfikowany przepis od Nigelli i uzyskałam skondensowany, chrupiący smak Świąt…

Składniki (dla okrągłej formy o średnicy ok 20cm):

100g orzechów laskowych
135g migdałów w płatkach
100g suszonych fig
100g suszonych śliwek
100g suszonych moreli
2 garście suszonych żurawin
100g mieszanki keksowej (kandyzowane owoce, które można zastąpić jedynie kandyzowaną skórką pomarańczową i cytrynową)
1 garść rodzynek królewskich

1 łyżeczka mielonych goździków
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1/2 łyżeczki gałki muszkatałowej
1 czubata łyżka kakao
50g mąki

150g cukru light muscovado (można zastąpić drobnym białym cukrem)
180g miodu
30g masła

cukier puder do opruszenia

1. W żaroodpornej, dużej misce wymieszaj sypkie składniki: mąkę, kakao i przyprawy.

2. W rondelku rozpuść cukier, miód oraz masło.

3. Posiekaj śliwki, morele i figi na około centymetrowe kawałki. Wrzuć je do miski z sypkimi składnikami i dodaj pozostałe bakalie. Dobrze wymieszaj.

4. Rozpuszczony płyn wlej do miski i powoli wymieszaj całą zawartość.

5. Przełóż masę do formy wyłożonej papierem do pierczenia. Dokładnie uklep ciasto tak, żeby było zwarte a jego powierzchnia możliwie jak najgładsza.

6. Piecz w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez 40 minut.

7. Po wyjęciu ciasta pozostaw je do całkowitego ostudzenia, oprusz cukrem pudrem przez sitko i pokrój na malutkie kawałki.

Smacznego!

Ciasto czekoladowa chmurka, czyli Paulinka rulez

W tym roku dostałam najsmaczniejszy urodzinowy deser świata. Już z samego wyglądu można ocenić, że jest w tym cieście coś obłędnie grzesznego, jednak dopiero po spróbowaniu zobaczycie, że to ciasto to o wiele więcej niż krem i czekoladowy spód. Możecie uznać, że czekoladowych ciast próbowaliście mnóstwo i że niewiele może Was już w tej kwestii zaskoczyć, jednak popełniacie błąd mówiąc to przed spróbowaniem czekoladowej chmurki.

Paulinka, która upiekła to ciasto, przekazała mi przepis i pozwoliła go opublikować. Jeszcze raz – dzięki! :*

składniki masy:
* 250g ciemnej czekolady (min. 70% kakao)
* 125g miękkiego masła
* 6 jajek: 2 całe, 4 rozdzielone na białko i żółtko
* 175g cukru
* 2 łyżki likieru Cointreau (niekoniecznie)
* starta skórka pomarańczy (niekoniecznie)
tortownica (o 23cm)

składniki śmietanki:
500ml śmietanki kremówki
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub 2 łyżeczki cukru wanilinowego
1 łyżka likieru Cointreau (niekoniecznie)
1/2 łyżeczki gorzkiego kakao

przyrządzenie ciasta:
1. rozgrzać piekarnik do 180C, dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia
2. rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej, dodać do niej masło, poczekać aż się rozpuści, całość zostawić do przestygnięcia
3. ubić 2 całe jajka i 4 żółtka z 75g cukru, potem delikatnie dodać czekoladę z masłem, likier i skórkę pomarańczy
4. w innej misce ubić 4 białka na pianę, a następnie stopniowo dodawać 100g cukru, aż do uzyskania błyszczącej, nie za bardzo sztywnej piany
5. dodać kilka łyżek piany z białek do masy czekoladowej i wymieszać
6. całą masę czekoladową dodać do pozostałej piany z białek i wymieszać
7. wyłożyć masę do tortownicy i piec ok. 35-45 min
8. upieczone ciasto ostudzić, w miarę stygnięcia środek ciasta powinien się zapadać, a brzegi powinny być kruche i nierówne, ciasto należy wyjąć z tortownicy na paterę
9. ubić śmietanę, dodać ekstrakt waniliowy/cukier wanilinowy i likier, śmietana powinna być stojąca ale nie całkiem sztywna
10. wypełnić zagłębienie ciasta śmietaną
11. delikatnie oprószyć wierzch ciasta kakao

Owsiane kwadraciki, czyli chorobowe antidotum

Kiedy choruję, mam, jak pewnie większość ludzi, mocnego doła. Jasne, że drażni mnie klasyczny zestaw czynników, czyli katar, kaszel, ból gardła i takie tam, jednak do tego dochodzi czynnik, na który nie ma niestety magicznej tabletki. Nie gotuję. Nie mam na to siły, a jednocześnie brak gotowania jeszcze bardziej mnie osłabia. A jako że choruję już całkiem długo, musiałam szybko znaleźć coś, co mnie uratuje. Owsiane batoniko-kwadraciki.

Bardzo zdrowe, więc mogę potraktować wyprawę do kuchni prawie jak spacer po leki. Bardzo proste, więc nie pogłębiają stanu przeziębienowego wykończenia. Bardzo smaczne, więc cudownie pocieszające. Po prostu niezawodne.

Składniki

(na blachę kwadratową o boku ok.21cm):
1 puszka mleka skondensowanego
300g płatków owsianych górskich
75g wiórków kokosowych
100g suszonej żurawiny
20g rodzynek
70g migdałów w płatkach
2 łyżki Golden Syrup (do kupienia w sklepach specjalistycznych, możesz zastąpić miodem)
50g białej czekolady
laska wanilii
łyżka likieru Amaretto

1. Nagrzej piekarnik do 130 stopni. W garnku podgrzej skondensowane mleko, dodaj do niego nasionka z laski wanilii.

2. W głębokiej misce wymieszaj wszystkie suche składniki: płatki, żurawinę, wiórki kokosowe, migdały, rodzynki. Według uznania możesz urozmaicić przepis orzechami, nasionami słonecznika lub dyni.

3. Podgrzane mleko przelej do miski, dodaj Golden Syrup lub miód. Golden Syrup to słodki płyn o konsystencji i kolorze miodu, jednak o bardziej delikatnym smaku. Bardzo dokładnie wymieszaj i wylej masę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Wstaw do piekarnika na godzinę.

4. Po wyjęciu ciasta z piekarnika, odstaw je do ostygnięcia i w tym czasie stop czekoladę. Dodaj do niej likier Amaretto i rozsmaruj polewę pędzelkiem po całym cieście. Kiedy ostygnie, pokrój na kwadraciki o najwygodniejszej dla Ciebie wielkości.

Smacznego!

Czekoladowo – pomarańczowe mufiny, czyli czysty hedonizm

Moją filozofię dotyczącą Mufinów opowiedziałam przy poprzednim wpisie, więc teraz ograniczę się tylko do jednej rady: zjedzcie choć jednego Mufina czekoladowego chwilę po wyjęciu z piekarnika, a nic już nie będzie takie samo. Płynna, gorzka czekolada w połączeniu ze słodyczą i aromatem pomarańczy to jest coś tak nieprzyzwoicie pysznego, że czasami trudno mi uwierzyć, że taki smak uzyskuje się używając dwóch misek i składników dostępnych w sklepie za rogiem.

Składniki na 12 mufinów:

250g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżki stołowe kakao
175g cukru pudru
150g pokruszonej czekolady
50g kandyzowanej skórki pomarańczowej

250ml mleka
90ml oleju słonecznikowego
1 jajko
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

1. Nagrzej piekarnik do 200 stopni. W głębokiej misce połącz sypkie składniki: mąkę, proszek do pieczenia, sodę, kakao, cukier, czekoladę, skórkę pomarańczową. Wymieszaj.

2. W drugiej misce połącz płynne składniki: mleko, olej, jajko oraz ekstrakt waniliowy. Wymieszaj.

3. Powoli przelewaj płynną miksturę do miski z sypkimi składnikami. Delikatnie mieszaj i pamiętaj – im krócej będziesz mieszać ciasto na Mufiny, tym lepiej.

4. Rozlej ciasto do 12 foremek i wstaw do piekarnika na 20 minut.

Smacznego!

Ciasteczka z żurawiną, migdałami i białą czekoladą, czyli antydepresanty

Kruche, okrągłe ciasteczka kojarzyły mi się zawsze z amerykańskimi filmami i wielkimi słoikami z napisem COOKIES. Teraz mam nawet taki gigantyczny słoik, ale nigdy ciasteczka nie wytrzymały tyle, żeby móc je do niego wrzucić. Będę nieskromna, ale one są po prostu za dobre, żeby je zamykać w słoiku.

Zaczęłam myśleć o przygotowaniu tych ciasteczek jakiś czas temu, kiedy kolejny raz podnieśli mi cenę moich ukochanych czekoladowych w Coffee Heaven. Później poznałam, co to znaczy prawdziwe Triple Chocolate, ale o tym opowiem przy przepisie na czekoladową wersję. W każdym razie, podobno udało mi się przebić ciastka z CF i od tego czasu regularnie przygotowuję porcje ciastek dla krewnych i znajomych królika.
W tej wersji żurawina i biała czekolada to obłędne, słodko-kwaśne połączenie, które lekko przypomina mi już o Świętach. Taki doraźny sposób na przypomnienie sobie, że listopad kiedyś się skończy i trzeba go przeżyć, żeby później móc bezkarnie śpiewać Last Christmas przygotowując kolejną blachę pierników.
Składniki na około 30 ciastek:
150g mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
75g płatków owsianych (nie błyskawicznych)
125g miękkiego masła
70g ciemnego cukru trzcinowego
100g miałkiego cukru
1 jajko
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
75g suszonej żurawiny
50g migdałów w słupkach
150g białej czekolady
1. Wsyp i wymieszaj w misce mąkę, proszek do pieczenia, sól i płatki owsiane. Dodaj żurawinę, migdały i posiekaną, białą czekoladę.
2. W drugiej misce utrzyj masło i oba rodzaje cukru na gładki krem. Następnie wbij do masy jajko i ekstrakt waniliowy (wymieszaj). Łatwiej dostępny jest aromat waniliowy, ale naprawdę warto jest upolować ekstrakt waniliowy i wydać na niego trochę więcej niż na zwykłą chemiczną alternatywę. Ekstrakt daja naprawdę inny, lepszy smak i aromat każdemu deserowi.
3. Sypkie składniki przesyp do miski z masłem i cukrem. Dokładnie wymieszaj.
4. Nagrzej piekarnik do 180 stopni. Wyłóż formę do pieczenia folią lub papierem do pieczenia. Na niej formuj kulki z porcji ciasta mieszczących się na łyżce. Następnie lekko uklep każdą z nich widelcem. Pamiętaj, żeby zostawić kilkucentymetrowy odstęp między każdą kulką, poniewać ciasteczka w piekarniku będą się rozpływać i zwiększać objętość.
5. Piecz przez 15 minut. Po wyjęciu odczekaj około 5 minut aż stwardnieją i przełóż je na talerz.
Smacznego!

Tarta śmietankowo-kawowa, czyli faworyt imieninowy Mamusi

 
Z okazji imienin mamy przygotowałyśmy trzydaniowy deser, a jedną z pozycji była właśnie ta torciko-tarta. Jedynym kompromisem, na który trzeba pójść przygotowując ją jest konieczność pozostawienia jej w lodówce na minimum 3 godziny przed podaniem. Cała reszta polega na mieszaniu i kruszeniu, więc jej przygotowanie ma, jak dla mnie, właściwości terapeutyczne. 
 
Przepis jest moją lekką modyfikacją dzieła z kwestiasmaku.com. 
 


 

 

Składniki:

 

Spód:
 

 

140 g herbatników digestive z ciemną czekoladą


2 łyżki drobnego cukru
70 g roztopionego masła

 

 

Masa:

 

3 płaskie łyżeczki kawy rozpuszczalnej espresso


3 łyżki gorącej wody
300 ml dobrze schłodzonej Rama Cremefine do deserów (lub wysokoprocentowej kremówki)


200 g białej czekolady

 


Do dekoracji: 
kakao

 

 

1. Dobrze pokrusz herbatniki – mikserem lub wałkiem, zależy, czy potrzebujesz akurat na czymś się wyżyć. Następnie zmieszaj je z wystudzonym rozpuszczonym masłem i cukrem. Taką masą wyłóż formę do tarty o średnicy około 20cm. Wystarczy na zrobienie cienkiej warstwy, ważne, żeby nie pozostawiać wolnych przestrzeni i dobrze masę docisnąć. Wstaw formę do lodówki i zajmij się nadzieniem tarty.

2. Zalej trzy łyżeczki kawy rozpuszczalnej trzema łyżkami gorącej wody i odstaw do ostudzenia.

3. Rozpuść czekoladę w kąpieli wodnej – włóż kawałki czekolady do garnka ustawionego nad garnkiem z lekko gotującą się wodą. Pamiętaj: woda nie może wrzeć i nie może dotykać dna garnka z czekoladą. Gdy czekolada się rozpuści, odstaw garnek do ostudzenia.

4. Ubij śmietankę, a następnie dodaj do niej kawę i rozpuszczoną czekoladę – delikatnie wymieszaj miksturę łyżką.

5. Wyjmij naczynie ze spodem tarty z lodówki i przełóż masę do formy. Wstaw ciasto na minimum trzy godziny do lodówki, równie dobrze (o ile nie lepiej) będzie smakować, jeśli zostawisz je w lodówce na całą noc.

6. Przed podaniem posyp tartę grubą warstwą kakao.

Smacznego!
 

Mufiny z pomarańczą, czyli jak odnaleźć szczęście w życiu

Nie ma takiej rzeczy na świecie, której nie potrafiłby naprawić dobry mufin. Nie ma. Jest to na pewno kontrowersyjna teza, jeśli wejdziemy na tematykę pokoju na świecie i takich tam, ale uważam, że życie może stać się przyjemniejsze jeśli tylko opanujecie sztukę pieczenia tego przysmaku.

Samo poszukiwanie własnego, ulubionego przepisu jest czymś cudownym. Możliwości jest tak wiele, że można cieszyć się z poszukiwań praktycznie w nieskończoność – to dla niezdecydowanych. Dla ambitnych – można uczepić się jednego przepisu i doskonalić go do tego stopnia, że ostateczny Mufin znajdzie się na liście patentowej. Dla leniwych – można trzymać się jednego przepisu, poświęcać mu standardowe 20min na przygotowanie i być równie szczęśliwym. Ja jestem gdzieś pośrodku, bo wykazuję cechy sentymentalne – mój ukochany przepis to ten pierwszy, którego użyłam do Pierwszego Mufina, ale jednocześnie natrafiając na ciekawe udoskonalenia jestem gotowa dokonać przeróżnych mutacji.

Poza tym, poszukiwanie przepisu to dla mnie tylko kwestia znalezienia pomysłu na ciasto. Prawdziwa zabawa zaczyna się przy dobieraniu nadzienia. I tutaj nie zrozumiem nigdy postawy osoby, która postanowi zatrzymać się na jednej, nawet ukochanej opcji. Jest to obraza samej istoty pieczenia Mufina i nie wolno sobie pozwolić na takie zaniedbanie.

Dzisiaj podaję opcję podstawową. Właśnie tą sentymentalną, na której nauczyłam się piec mufiny – z pomarańczą, pomysłu Nigelli. Cudowny i niezawodny, za każdym razem.

Składniki na 12 mufinów:

250g mąki
75g cukru
25g płatków migdałowych
skórka z jednej pomarańczy (lub skórka kandyzowana)
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki proszku do pieczenia

75g masła
100ml świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego
100ml mleka (minimum 2%)
1 jajko

1. Nagrzej piekarnik do 200 stopni. Rozpuść i ostudź masło.

2. W głębokiej misce wymieszaj sypkie składniki: mąkę, cukier, płatki, skórkę pomarańczową, sodę i proszek do pieczenia.

3. W drugiej misce wymieszaj płynne składniki: sok, mleko, jajko, ostudzone masło – w tej kolejności.

4. Dodawaj płynne składniki do sypkich, delikatnie mieszając widelcem. Ciasto będzie miało grudki, tak ma pozostać – mieszaj jak najkrócej, tylko tak, żeby składniki się ze sobą połączyły.

5. Przekładaj ciasto łyżką do foremek na mufiny. Najlepiej, jeśli masz teflonową formę i do niej włożysz pojedyncze papierowe lub silikonowe foremki. Wtedy możesz podawać każdego mufina oddzielnie i nie musisz używać niczego do natłuszczania formy. Wstaw do piekarnika i piecz przez 20 minut.

6. Po wyjęciu pozostaw do ostygnięcia, ale najlepsze są lekko ciepłe, przekrojone na pół i podawane z masłem i konfiturą.

Smacznego!

Trufle, czyli kieszonkowe tiramisu

Żaden znany mi deser nie jest dla mnie tak wielkim wrogiem, jak trufla i żadnego jednocześnie nie kocham bardziej. Jeżeli chcecie przygotować trufle, przygotujcie się na emocjonalną huśtawkę. Niektórych to kręci, niektórych może odstraszyć, ale trzeba być na to gotowym. Tylko ta potrawa sprawia, że w ciągu jednego dnia w kuchni mogę czuć ekstatyczną radość, żeby po pół godzinie dostawać ataku histerii. Jednak ten wysiłek jest jak inwestycja. Zawsze trufla w wersji ostatecznej, nieważne jak brzydka i nieforemna, to powód do dumy i źródło największych przyjemności.

Te trufle dedykuję Paulince – naszej sąsiadce, która obchodzi dzisiaj urodziny. Wszystkiego naj naj naj!

Przepis zaadaptowałam w cudownej strony kwestiasmaku.pl. Jest to dla mnie takie kulinarne Eldorado, i za każdym razem jak odwiedzam tą stronę, to się zastanawiam, po co ja w ogóle robię to wszystko, skoro moje miejsce jest w kuchni.

Składniki na około 20 sztuk:

3 łyżki mocnej kawy rozpuszczalnej
3 łyżki likieru amaretto
10 podłużnych biszkoptów do tiramisu
100 ml serka naturalnego (kanapkowy, najzwyklejszy)
7 łyżek cukru pudru
2 żółtka
250g serka mascarpone
3 tabliczki ciemnej czekolady
kakao

1. Przygotuj w głębokim naczyniu mieszankę espresso i amaretto: zaparz kawę z 1 czubatej łyżki rozpuszczalnej kawy i 3 łyżek wody. Dolej 3 łyżki amaretto i poczekaj, aż wystygnie. Następnie wrzuć biszkopty i potraktuj je widelcem tak, aby powstały z nich dość duże okruszki. Zostaw je w naczyniu, żeby mogły nasiąknąć miksturą.

2. Wymieszaj blenderem serek naturalny z 1 łyżką cukru pudru. W przepisie orginalnym serek zastąpiony jest śmietanką 30% (w tym wypadku ubij ją z cukrem na sztywną pianę), jednak ja wolę stwarzać iluzję mniejszej ilości kalorii.

3. W drugim naczyniu ubij żółtka z pozostałymi 6 łyżkami cukru pudru. Następnie dodaj mascarpone i delikatnie wymieszaj.

4. Połącz miksturę z mascarpone z serkiem, wymieszaj, a następnie dodaj biszopty. Delikatnie połącz wszystkie składniki i taką masę wstaw do zamrażarki na ok 2,5h.

5. Łyżeczką do melona lub czymkolwiek, co pozwoli Ci stworzyć w miarę niewielkie kulki, uformuj trufle. Poukładaj je na papierze do pieczenia i odstaw znowu do zamrażarki na minimum 1,5h.

6. Tuż przed wyjęciem trufli z zamrażarki zajmij się czekoladą: stop 3 tabliczki w kąpieli wodnej, wkładając je do garnka ustawionego nad gotującą się wodą. Uwaga: woda nie może wrzeć, a garnek z czekoladą nie może dnem dotykać wody!

7. Wyjmij trufle i bardzo szybko maczaj je w stopionej czekoladzie. To jest ten moment, kiedy popadam w histerię, ale wiem, że z czasem dojdę do wprawy. Łap trufle szczypcami do spagetii lub widelcem i pilnuj, żeby czekolada niezbyt szybko zaczęła zamieniać się w grudki w garnku. Ale nie przejmuj się, jeśli to wszystko zacznie wyglądać niechlujnie i ogarnie Cię chaos. Po to jest kakao, żeby zamaskować niedoskonałości.

8. Kiedy skończysz obtaczać trufle w czekoladzie, wsadź je jeszcze na ok. 20 minut do zamrażarki. Po wyjęciu obtocz każdą z nich w kakao, przesypanym wcześniej przez sitko. Gotowe! Te trufle, które nie zostaną zjedzone od razu możesz przechowywać w zamrażarce i wyjmować je na ok 20 min. przed następnym podaniem.

Smacznego!