Ciasto podwójnie cytrynowe z migdałami, czyli obrzędy ku czci pogody

Mam bardzo mało ambitne wytłumaczenie, dlaczego zrobiłam akurat ciasto cytrynowe – jest żółte. Czyli pozytywne. Jak pogoda w ostatnich dniach. Zazwyczaj pamiętam o prawidłowości, że wspominając o pogodzie: a) stoję w kolejce i ktoś mnie zaczepia, b) nie mam już nic ciekawego do powiedzenia. Jednak w tym wypadku mam na swoją obronę prosty fakt, że bez słońca na dłuższą metę żyje się kiepsko więc kiedy już postanowiło się pojawić, daję sobie prawo do poświęcenia mu więcej uwagi.
Z powodu niedoświetlenia, zaczęłam już się zastanawiać nad wizytą w solarium i obsesyjnie marzyć o prysznicu z kolorowymi diodami, żeby rano się ożywiać na żółto, a wieczorami uspokajać na niebiesko. To już nie to samo co moje dawne bardzo kompromitujące marzenia o lampie z lawą, ale rozumiecie sytuację – było źle.
Na szczęście poprawa sytuacji nastąpiła automatycznie – nucenie dziarskich piosenek i wypatroszenie ipoda z bardziej depresyjnych kawałków to pierwsze sygnały, teraz przyszła pora na śliczne żółte ciastko i prześwietlone zdjęcia. Jest ono dość podobne do jednego z moich ulubieńców, pomarańczowego ciasta z kaszą manną, przy którym doceniłam dodawanie syropu po pieczeniu. Ten deser nie wymaga kombinowania – po prostu wymieszajcie składniki, a w zamian dostaniecie pyszne, żółte ciasto, którego zjedzenie możecie potraktować jako obowiązek w celu uczczenia pierwszych dni wiosennego słońca. Bierzcie i jedzcie – nie wiadomo, ile będziemy mieli takiego pogodowego farta.

Składniki (dla kwadratowej formy o boku ok 23cm):
Ciasto:
200g miękkiego masła
200g drobnego cukru
200g migdałów w płatkach
100g mąki kukurydzianej (lub polenty)
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
3 jajka
skórka otarta z 2 cytryn
Syrop:
sok z 2 cytryn
125g cukru pudru

1. Wymieszaj masło z cukrem, a w oddzielnym naczyniu wymieszaj sypkie składniki: migdały, mąkę, proszek.

2. Dodawaj sypkie składniki i jajka do maślanej masy, stopniowo, naprzemiennie i stale mieszając.

3. Kiedy uzyskasz jednolitą masę, wmieszaj skórkę z cytryny.

4. Piecz ciasto przez około 35 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

5. Przygotuj syrop gotując sok z cytryn i cukier w małym naczyniu. Kiedy cały cukier się roztopi – syrop jest gotowy – nie musi być bardzo kleisty.

6. Po wyjęciu ciasta ponakłuwaj je delikatnie wykałaczką i wylej ostrożnie syrop, pilnując, czy masz wystarczająco dużo otworów, żeby jak najwięcej sosu mogło wsiąknąć w ciasto.

Smacznego!

Tarta ze śliwkami, czyli zwierzenia meteopatki

Rozmawiając z przeróżnymi ludźmi, w przeróżnych okolicznościach, od dobrych kilku lat przypomina mi się zasłyszana gdzieśtam “złota myśl”: należy uciekać od omawiania jakiegokolwiek aspektu pogodowego, tej swoistej “deski ratunkowej” wskazującej, że absolutnie nic ciekawszego nie mamy już do powiedzenia. To oczywiście nie przeszkadza mi omawiać pogody przy każdej możliwej okazji. Jak na prawdziwą Polkę-meteopatkę przystało.
No więc mamy jesień. I jest pięknie. Ale to, co przeżyłam, zamarzając co rano w tramwaju podczas godzinnych dojazdów do pracy, musi zostawić ślady w psychice. Dołączając do tego klasyczną deprechę po powrocie z Paryża, naprawdę trudno było mi zaakceptować to, co dzieje się na dworze. Słońce trochę pomaga, ale serio – kto wierzy, że to potrwa dłużej niż kolejne trzy dni? Mimo wszystko, w oswajaniu rzeczywistości specjalizuję się nie od dziś – kupiłam kapelusz i śliwki.
Przepis pochodzi z francuskiego ELLE a Table. Postanowiłam posłusznie wykonać wszystko zgodnie z instrukcją i przekonałam się kolejny raz, że warto czasami być posłuszną – to jest prościutkie i szybkie ciasto, które nie musi pojawiać się tylko w swojej sezonowo-śliwkowej postaci. Ale szczerze polecam właśnie ze śliwkami, jeżeli poszukujecie uzasadnienia, po co nam w ogóle taka beznadziejna pora roku jak jesień.

Składniki (do płytkiej formy o średnicy ok 21cm):

ok 500g śliwek
1 łyżka cukru trzcinowego
1 łyżeczka cynamony

Ciasto:

250g mąki
125g masła
40g cukru
1 jajko
2 łyżki mleka

Krem:

40g zmielonych migdałów
1 jajko
20g cukru
40g stopionego masła
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego (ewentualnie)

1. Przygotuj ciasto, miksując mąkę, masło (pokrojone w kostkę), cukier. Po połączeniu tych składników dodaj jajko i mleko, a następnie uformuj kulkę. Owiń folią i wstaw na minimum 30 minut do lodówki.

2. Przygotuj krem, mieszając wszystkie składniki. Pamiętam, żeby po stopieniu trochę przestudzić masło przed przelaniem do masy. Mielone migdały oczywiście możesz uzyskać miksując je z dowolnej postaci.

3. Po wyjęciu ciasta z lodówki, wyłóż je do formy, ponakłuwaj widelcem. Następnie wylej krem i rozprowadź dokładnie po całym spodzie ciasta. Ułóż na nim przekrojone na połówki śliwki i posyp je cukrem oraz cynamonem.

4. Piecz ciasto w piekarniku nagrzanym do 180stopni przez 40 minut.

Smacznego!

Tarta pomarańczowo-morelowa, czyli o trudnych związkach

Z ciastem na tartę tworzę trudny związek, ponieważ ewidentnie ja je kocham bardziej niż ono mnie. Może mnie denerwować, frustrować, dołować, ale zawsze do niego wracam, bo wierzę, że nic innego tak bardzo mnie nie uszczęśliwi.
Ale nasze relacje stopniowo się polepszają. Tym razem postanowiłam wziąć je na przeczekanie, czyli zostawiłam w lodówce na jakieś 5 godzin zamiast przepisowych 20 minut. Wyszło ewidentnie oszołomione moją determinacją, ponieważ zechciało łaskawie współpracować na stolnicy i nie dostałam przez nie ataku furii. Ja poznaję jego zwyczaje, a ono moje. Nie znoszę, kiedy ciasto przykleja się do wałka pomimo hurtowej ilości wysypanej mąki. I nie znoszę, kiedy postanawia być tak kruche, że łamie się jeszcze przed wyłożeniem do formy. Przy tym przepisie udało nam się tych rzeczy uniknąć. Będzie coraz lepiej.
Ten przepis tworzy kruche słodkie ciasto, pomarańczowy custard (coś pomiędzy budyniem a sosem) i konfitura morelowa. Ciasto możecie wykorzystać jako bazę pod jakąkolwiek słodką tartę, choćby ze świeżymi owocami lub rozpuszczoną czekoladą. A co do konfitury – wybór należy do Was, ja akurat wybrałam słoiczek moreli w kwaskowym sosie i wydaje mi się, że cokolwiek o ostrzejszym, owocowym smaku będzie świetnie pasować.

 Składniki na ciasto (do okrągłej formy na tartę o średnicy 21-24 cm)
120g mąki pszennej
30g cukru pudru
1 żółtko
1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego
Składniki na pomarańczowy custard:
2 jajka
1 żółtko
50g cukru pudru
35g cukru muscovado
skórka i sok z 2 pomarańczy
125g masła

 

1. Przesiej mąkę i cukier puder do miski i dodaj pokrojone w male kostki masło. Wstaw miskę do zamrażarki na 10 minut.
2. Ubij żółtko z ekstraktem migdałowym, łyżeczką zimnej wody i szczyptą soli. Wstaw miksturę do lodówki.
3. Wyjmij mąkę z masłem i cukrem z zamrażarki i zmiksuj wszystko. Następnie powoli dodawaj wyjęte z lodówki ubite jajko. Jeżeli uznasz, że ciasto jest zbyt kruche, możesz dodać odrobinę zimnej wody.
4. Uformuj kulkę z ciasta, owiń folią aluminiową i wstaw do lodówki. Przepis Nigelli mówi o 20 minutach. Ja proponuję jak najdłużej…
5. Po wyjęciu ciasta z lodówki ułóż je na stolnicy posypanej mąką. Rozwałkuj ciasto i wyłóż je w formie na tartę. Ponakłuwaj spód tarty widelcem, wyłóż folią aluminiową i wysyp na nią obciążnik, czyli ryż, fasolę lub profesjonalne ceramiczne obciążniki. Pamiętaj, że ciasto może się skurczyć podczas pieczenia, więc proponuję ulepić boki trochę wyższe niż krawędź tarty.
6. Piecz ciasto przez 15 minut w temperaturze 200 stopni, a następnie zdejmij obciążnik i piecz dodatkowe 10 minut w temperaturze 180 stopni. Czasy mogą się niestety różnić zależnie od piekarnika, najlepiej po prostu obserwować, czy boki się nie przypalają.
7. Kiedy ciasto już jest w piekarniku, możesz zabrać się za przygotowanie masy pomarańczowej. Zetrzyj skórkę i wyciśnij sok z pomarańczy. W głębokim rondlu z grubym dnem ubij jajka z cukrem.
8. Do rondla dodaj sok i skórkę z pomarańczy oraz pokrojone w kostki masło. Podgrzewaj miksturę na średnim ogniu, cały czas mieszając.
9. Mieszanie wymaga trochę cierpliwości – najpierw masa zgęstnieje, a następnie pojawią się bąbelki na powierzchni. Custard może się wówczas gotować nie dłużej niż minutę, nie zapominaj, żeby cały czas mieszać. Następnie zdejmij rondel z ognia i poczekaj, aż trochę przestygnie.
10. Przelej custard do upieczonej tarty, odstaw na ok 15 minut, aż masa się zestali. Nakładaj konfiturę przy podawaniu pokrojonego ciasta.
Smacznego!
Posted by Picasa

Pomarańczowe ciasto z kaszą manną, czyli słodycze light

Kiedy teoretycznie nie powinno się jeść słodyczy, a jednocześnie nie można opanować marzeń o czymś grzesznym i słodkim, trzeba się jakoś ratować. Zazwyczaj po prostu ulegam bez walki, ale dobrze działa też terapia zastępcza. Polega na przygotowywaniu słodyczy, które spełniają w większej części moje oczekiwania, ale jednocześnie są w jakiś sposób zdrowsze/lżejsze niż moje typowe wybory.
Proszę nie wyprowadzać mnie z błędu, jeśli niesłusznie uznaję, że ciasto pozbawione mąki na rzecz kaszy mannej jest zdrowsze. Szukałam długo czegoś na wzór moich ukochanych financiers z Vincenta i znalazłam. Ciasto jest rozkosznie słodkie, mocno pomarańczowe z dodatkiem chrupiących migdałów, czyli spełnia wszystkie grzeszne wymogi. A do tego mogę uznać, że mimo wszystko nadal jest to ciasto, które mnie nie pogrąży.
Przepis pochodzi z bloga Anoushki – bardzo dziękuję za inspirację 🙂

Składniki (na ciasto pieczone w kwadratowej formie o boku ok. 23cm):

Ciasto:
200g kaszy manny
150g cukru
ok. 200ml mleka
100g migdałów w płatkach
4 jajka
3 łyżki masła
2 łyżeczki proszku do pieczenia
otarta skórka z dwóch pomarańczy
szczypta soli
Syrop:
150g cukru pudru
wyciśnięty sok z 2 pomarańczy
wyciśnięty sok z 1 cytryny
pół łyżeczki kardamonu

1. Zagotuj mleko i zalej nim kaszę. Odstaw do ostygnięcia. Miałam trudności z nasączeniem całej kaszy, jednak wtedy poradziłam sobie dolewając odrobinę mleka – myślę, że to absolutnie nie pogorszyło smaku ciasta.
2. Zetrzyj skórkę z dwóch pomarańczy i wyciśnij z nich sok.
3. Wymieszaj żółtka z cukrem, a następnie dodaj kaszę, masło, migdały, proszek do pieczenia i skórkę pomarańczową.
4. Białka z jajek ubij na sztywną pianę, a potem delikatnie wymieszaj ją z masą.
5. Przelej ciasto do wysmarowanej lekko masłem formy i piecz przez około 40 minut w temperaturze 170 stopni.
6. Zacznij szykować syrop około 15 minut przed końcem pieczenia, gotując cukier z sokiem z pomarańczy i cytryny. Doprowadź go do wrzenia, a następnie podgrzewaj, aż osiągniesz lepką konsystencję.
7. Po wyjęciu ciasta z piekarnika, ponakłuwaj je wykałaczką i rozlej na nim gorący syrop.
Smacznego!

Babeczki z mincemeat, czyli brytyjski hicior

Babeczki z mincemeat to drugi tegoroczny przepis, który ma w sobie moje ukochane smaki i aromaty Świąt. Poczułam się mało patriotycznie na myśl o tym, że zarówno panforte jak i babeczki mincemeat nie są klasycznymi polskimi deserami, jednak z drugiej strony, nie istnieje chyba bardziej uniwersalne święto niż Boże Narodzenie. Jeżeli mówimy o potrawach, a zwłaszcza deserach, ich esencja pozostaje ta sama – jest słodko, korzennie, odświętnie i baaardzo grzesznie pod względem kaloryczności. Wszystkie te cechy zachowałam w realizowanych przepisach i to jest moje pole obrony w wypadku zarzutów o brak narodowych odnośników.

Mincemeat to brytyjskie nadzienie z suszonych owoców, brandy i łoju. Ominęłam łój i zamieniłam brandy na rum. Wykorzystałam je do babeczek, jednak już mogę sobie wyobrazić mincemeatowe croissanty, mincemeat w słoiku w roli konfitury, mincmeat wewnątrz trufli czekoladowych… Możnaby stworzyć quiz w rodzaju Pokaż, co robisz ze swoim mincemeat a powiem Ci, kim jesteś.

Proponuję zacząć od przygotowania ciasta, a w czasie, kiedy będzie w lodówce, przygotuj mincemeat.

Do pieczenia użyłam formy na minumufiny. Jeśli takiej nie posiadasz, możesz zrobić duże babeczki w formie na zwykłe mufiny. Uzyskasz ich wtedy o połowę mniej, ale z pewnością będą równie pyszne.

Składniki na ciasto (na około 70 babeczek. Brzmi strasznie, ale znikają szybko, serio):

480g mąki pszennej
120g margaryny
120g zimnego masła
sok z 2 pomarańczy
2 łyżeczki aromatu migdałowego

Składniki na mincemeat:

60ml czerwonego wina
75g brązowego cukru
340g żurawiny (tyle akurat miałam w opakowaniu, lekkie odchylenia są jak najbardziej dopuszczalne. Nadzienie będzie mniej lub bardziej kwaskowate zależnie od ilości żurawiny)
1 łyżeczka mielonego cynamonu
2 łyżeczki przyprawy piernikowej
150g rodzynek (mogą być różne gatunki)
30g suszonej żurawiny
otarta skórka i sok z 1 mandarynki
25ml rumu
1 łyżeczka aromatu migdałowego
1 łyżeczka aromatu waniliowego
2 łyżki miodu

1. Wsyp mąkę do dużego naczynia i wrzuć do niej pokrojone na drobne kawałki masło i margarynę. Dokładnie wymieszaj i wstaw naczynie do lodówki na 30 minut (w tym czasie możecie zająć się mincemeat, jeśli macie na tyle miejsca w kuchni, żeby pomieścić natłok łyżek i garnków).

2. Wyciśnij sok z pomarańczy i wstaw go do lodówki.

3. Po wyjęciu naczynia z mąką i masłem, użyj miksera, by uzyskać grudkowatą konsystencję ciasta przypominającą kruszonkę. Dodaj zimny sok z pomarańczy i aromat i jeszcze raz wymieszaj mikserem ciasto do momentu, aż grudki się pozlepiają.

4. Przełóż masę na stolnicę i dobrze je wyrób. Uformuj 6 kulek i włóż je do lodówki na ok. 30 minut.

5. Pora na mincemeat. Rozpuść cukier w winie w głębokim garnku. Następnie dodaj świeżą żurawinę oraz sypkie przyprawy, rodzynki, suszoną żurawinę, otartą skórkę i sok z mandarynki.

6. Gotuj miksturę na małym ogniu przez 20 minut. Po tym czasie, rozbij nierogotowaną żurawinę tak, aby utworzyła się niejednolita masa.

7. Kiedy mincemeat lekko ostygnie, dodaj rum, aromaty oraz miód. Twoje nadzienie jest gotowe 🙂

8. Wyciągaj po kolei kulki ciasta z lodówki i wykrawaj z niego kółka o średnicy ok 5.5 cm. Jeśli nie masz falowanej okrągłej foremki, spokojnie możesz użyć szklanki.

9. Nakładaj po odrobinie nadzienia wewnątrz babeczek. Z resztek ciasta możesz powykrawać małe serduszka/gwiazki/cokolwiek, lub zrobić po prostu więcej babeczek.

10. Piecz babeczki w temperaturze 220 stopni przez 10 minut. Możesz po pieczeniu ozbobić babeczki cukrem pudrem, mi udało się upolować czerwony cukier dekoracyjny.

Smacznego!