Konfitury z agrestu i porzeczek, czyli o sezonowym nadziewaniu makaroników

W poprzednim poście opisałam Wam, jak zrobić skorupki do makaroników, a teraz pora na najprzyjemniejszą, według mnie, część. Tutaj zapominacie o matematycznej dokładności, próbujecie wszystkiego po drodze, pamiętając o jednej zasadzie – cokolwiek położycie na makaroniku, musi zachować swoją formę i nie wypłynąć po drodze. Poza tym, wszystkie chwyty dozwolone.
Mamy sezon owocowy, więc wybór jest prosty – polecam konfitury. Mama, w swoim lekko nielegalnym ogródku (nie jest złożony z trawy ani kory, więc tym samym pozostaje trudny do zaakceptowania przez Tatę), wyhodowała najlepszy agrest i czarne porzeczki, jakie można sobie wyobrazić. A do tego, ich zastosowanie jest bardziej niż różnorodne. Możecie pomieszać konfitury z jakimkolwiek czekoladowym serkiem, możecie podać je samodzielnie, lub kompletnie olać makaroniki i po prostu wyjadać je ze słoika.
Jako początkująca Kucharka od Konfitur, powiem Wam jedno – to banalnie proste, jeśli ogarniecie logistykę – potrzeba słoików, dobrze wyparzonych, drewnianej deski, i dobrej łyżki, dzięki której być może nie porozlewacie wszystkiego dookoła. Ja poniosłam dość duże straty po drodze, próbując elegancko przelać gorący płyn do małego słoiczka i uwierzcie, droga do glamour konfitury ze zdjęcia była długa i kręta. Ale trudne to nie jest, a pyszne jak nie wiem co,więc do roboty 🙂

Konfitura z agrestu (ok 4-5 słoików):
ok. 6 szklanek agrestu
20 liści wiśni
6-7 szklanek cukru – tutaj to naprawdę kwestia gustu, ja lubię kwaśne konfitury, ale reszta społeczeństwa zdaje się tego nie rozmumieć
2 szklanki wody
1. Dzień przed przygotowaniem konfitur, zalej w rondelku 15 liści wiśniowych 2 szklankami zimnej wody i zagotuj.
2. Agrest dokładnie umyj i odetnij szypułki. Następnie zalej go wrzącą wodą i liśćmi. Ostudź wszystko i wstaw na min. 8 godzin do lodówki (max. 1 dzień).
3. Z roztworu wyciągnij liście po upłynięciu podanego czasu, przelej agrest i płyn do garnka. W osobnym rondelku stop cukier – niech zagotuje się do uzyskania konsystencji lepkiego syropu. Zalej wrzącym cukrem agrest i smaż całość na małym ogniu przez ok. 20 minut. 
4. Konfitura po tym czasie będzie dość płynna, ale taka ma być jej natura. Tuż przed końcem gotowania dodaj do mikstury pozostałe 5 liści wiśni i przelewaj razem z nimi konfiturę do wyparzonych słoików. Zakręcaj od razu, obracając słoiki nakrętką do dołu. Postaw je na drewnianej desce do ostygnięcia, a potem trzymaj w ciemnym miejscu, żeby nie traciły wit. C.
Konfitura z czarnych porzeczek (ok 4-5 słoików):
1kg czarnych porzeczek
1kg cukru (i tak jak powyżej, w wersji z 700g cukru uzyskacie też genialny, ale bardziej kwaśny smak – to kwestia gustu)
1 szklanka wody
1. Dokładnie opłucz owoce i usuń szypułki.
2. Zagotuj cukier z wodą do stopnia, kiedy będzie miał dużo bąbelków na powierzchni i lepką konsystencję.
3. Powoli dodawał owoce – po łyżce, zmniejszając jednocześnie ogień. Gotuj miksturę przez 15-20 minut. Jeśli po drodze będzie pojawiała się piana na powierzchni – zdejmuj ją łyżką, wtedy płyn będzie bardziej klarowny po przelaniu do słoików.
4. Gorące konfitury przelewaj do wyparzonych słoików i od razu odwracaj nakrętką do góry, niech wystygną na drewnianej desce. Też trzymaj je w ciemnym pomieszczeniu, nie stracą witaminy C.
Smacznego!

Ciastka orzechowe z konfiturą, czyli nowy faworyt Kaliny

Przeglądanie amerykańskich przepisów bywa frustrujące – trudno mi przekonać się do mierzenia proporcji składników w szklankach. Jednak świat należy do odważnych i spróbowałam przekonać się do tej utopijnej wizji pieczenia, w której szklanka po musztardzie pozwala Ci bezstresowo i spontanicznie przygotować coś pysznego. Żadnych cyferek, żadnego resetowania wagi – sielanka w kuchni i więcej czasu na bujanie się w rytm kuchennego Hitu Dnia. Wolę się nie przyznawać, jakie bity rządziły ostatnio, swoją drogą.

I tak owe ciastka powstały przy użyciu szklanki i łyżeczki. I jest to o tyle fenomenalne, że Kalina – przyjaciółka i doświadczona degustatorka, wyraziła swoje uwielbienie właśnie dla tych prostych tworów, które, w moim odczuciu bardziej zrobiły się same niż spod mojej ręki. Ale zawsze ufam przyjaciołom – skoro są pyszne, to bez skrupułów ogłaszam, że te ciastka są nowymi liderami w naszym lokalnym ciasteczkowym rankingu.

Składniki (na około 20 ciastek):

2 szkl. orzechów włoskich
2 szkl. mąki
1/3 szkl. brązowego cukru
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki cynamonu
200g masła (tu nie ma co przesadzać ze szklankami – opakowanie i już)
1 szklanka pokrojonych drobno suszonych fig
1 ubite jajko
1/2 szkl. mleka
po łyżeczce konfitury na wierzch ciastek – polecam porzeczkową

1. Wymieszaj w misce sypkie składniki: mąkę, cukier, proszek do pieczenia, cynamon, sól z zimnym masłem pokrojonym w kostkę.

2. Dodaj orzechy włoskie i figi – nie siekałam ich, co nadało nadało bardziej przypadkowy kształt, ale też ciekawszą, według mnie, teksturę. Jeśli wolisz zachować bardziej “ciasteczkowy” kształt – posiekaj drobno zarówno orzechy jak i figi. Wymieszaj wszystko razem w misce.

3. Na koniec dodaj płynne składniki – mleko i ubite jajko. Wymieszaj tylko do momentu, kiedy składniki się połączą.

4. Nakładaj łyżką kulki z ciasta, lekko uklepując wierzch tak, aby utworzyło się miejsce dla konfitury. Nakładaj po łyżeczce na każde ciastko.

5. Piecz w temperaturze 170 storni przez 20 minut. Podawaj po ostudzeniu (wyjęte od razu z piekarnika będą jeszcze miękkie).

Smacznego!