Łosoś w ziołach z kiełkami stir-fry, czyli o życiu po diecie

Sytuacja wygląda tak: oficjalnie skończyłyśmy dietę Protal. Teraz teoretycznie powinnyśmy wieść szczęśliwe, szczupłe życie, w pełnej żywieniowej świadomości i ogólnym oświeceniu. Rzeczywiście, Protal działa i sprawił, że poczułam się o wiele lepiej. Ale co dalej? Zaczynam cierpieć na syndrom odstawienia i bez konkretnych ograniczeń i wskazówek nie jest wcale łatwiej żyć w świecie, gdzie krem krówkowy kusi swoją krówkowatością i z Bydgoszczy przyjeżdza znienacka pomarańczowy Lindt.
Nie jestem w stanie uznać, że od teraz moje życie będzie rozsądnie pozbawione węglowodanów i Złych Tłuszczów. I nikomu nie będę nawet próbowała wmawiać, że mój mniejszy rozmiar jest wystarczającym motywatorem do wrogości wobec Nachosów, Makaronu czy, nie daj Boże, Mufinów. Żyję po to, aby jeść i nigdy nie będzie odwrotnie.
Ale ale, to nie znaczy, że zamierzam sobie odpuścić. W poszukiwaniu balansu między tym, co grzeszne a tym, co zdrowe, staram się odnaleźć smaki, które będą równie urozmaicone i ciekawe, jak te, które kiedyś przyprawiły mnie o porządne kompleksy. Jednym z nowszych odkryć jest łosoś w różnych postaciach. Traktuję tą rybę ostatnio trochę po macoszemu, wykorzystując ją do przepisów ekspresowych, jednak to tylko pokazuje, jak wiele można z niej uzyskać tak małym nakładem wysiłku. 
To, co opiszę w przepisie właściwie przepisem nie jest, to bardziej wariant podawania. Łosoś z kiełkami to nie jest zdrowy kompromis, to jest po prostu pyszne danie, które przypadkiem okazuje się nienormalnie zdrowe.

Składniki na 1 porcję:
stek z łososia (z mrożonych polecam filety Frosty – wyjątkowo smaczne)
2 łyżki pesto (klasycznego lub czerwonego)
1 łyżeczka przyprawy do dań z ryb
mieszanka kiełków (wszystkie, jakie lubisz, czasami można dostać gotowe mieszanki na patelnię)
1. Nagrzej piekarnik do 220 stopni. W żaroodpornym naczyniu posmaruj łososia pesto i posyp ziołami z obu stron.
2. Wstaw łososia (przykrytego pokrywką) na około 25 minut do piekarnika. W tym czasie nagrzej patelnię i na odrobinie oliwy, smaż kiełki przez około 5 minut.
3. Upieczonego łososia podawaj z kiełkami i już 🙂
Smacznego!
Posted by Picasa

Kurczak z pesto, czyli podstawa żywienia szczęśliwego człowieka

Nie ma nic oryginalnego w stwierdzeniu, że pesto rządzi i że z kurczakiem stanowi połączenie niemal doskonałe. Jednak myślę, że w przypadku tego przepisu nie trzeba się wysilać na oryginalność i wystarczy cieszyć się tym, że Włosi wymyślili coś tak cudownie prostego i uniwersalnego.
Myślę, że włoskie pesto ze słoika jest naprawdę dobre i zazwyczaj sprawdza się zarówno na kanapce, jak i w formie sosu do makaronu. Jednak jest coś niezwykle przyjemnego w przygotowaniu takiego własnego, domowego. Dom wypełnia się zapachem świeżej bazylii i jest w nim jakby więcej słońca. Brzmi patetycznie, ale trudno.
No i domowe pesto nigdy nie wychodzi tak samo dwa razy. Przynajmniej nie moje. Może to oznaka braku dokładności w proporcjach, a może wynik różnicy smaku między gatunkami parmezanu czy oliwy. Jednak mi to pasuje, bo za każdym razem mogę tworzyć to samo danie jakby od nowa, nie do końca znając efekt końcowy, a jednocześnie wiedząc, że będzie on zawsze niezwykle smaczny. Taka bezpieczna niespodzianka.
Z czasem można samemu rozpoznać, jak zmiany proporcji wpływają na efekt końcowy. Do tego przepisu na przykład użyłam więcej orzechów piniowych, co nadało pesto ostrzejszy smak. Nie zrobiłabym tego przygotowując pesto na kanapkę z pomidorami, ale mocniejsza, orzechowa wersja cudownie pasuje do słodyczy kurczaka. Dlatego proporcje w przepisie to bardziej sugestie, niż wytyczne, bez których nie można się obejść. I naprawdę ryzyko błędu jest minimalne, więc odwagi 🙂

Składniki na 2 duże porcje:
1 filet z piersi kurczaka
makaron pełnoziarnisty do spaghetti (ilość wg uznania)
sól
Pesto:
1/4 szklanki parmezanu
1/3 (ok. 50g) szklanki orzeszków piniowych
1 szklanka listków bazylii
2 ząbki czosnku
60ml oliwy z oliwek
sól, pieprz do smaku
1. Przygotuj makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Kurczaka pokrój na kawałki i smaż go na oliwie na średnim ogniu.
2. Wszystkie składniki na pesto poszatkuj i dobrze wymieszaj – możesz do tego użyć blendera, lub robić to ręcznie. Od Ciebie zależy, jaką konsystencję będzie miało pesto – powinno być dość dobrze rozdrobnione i wymieszane, jednak możesz na przykład zostawić większe kawałki orzechów.
3. Kiedy kurczak będzie już usmażony, zmniejsz ogień i dodaj pesto na patelnię. Dobrze wymieszaj i smaż przez około 2 minuty, żeby smaki się połączyły. W tym momencie dodaj pieprz i sól według uznania.
4. Na sam koniec zdejmij patelnię z ognia i połącz z makaronem. Dokładnie wszystko wymieszaj – możesz podawać na ciepło lub na zimno.
Smacznego!
Posted by Picasa

Kremowy sos pomidorowy Karoli, czyli duma Bydgoszczy

Prawda jest taka, że mój sos pomidorowy powstał w odpowiedzi na dzieło sztuki, jakim jest karolciowy sos pomidorowy z Bydgoszczy. To jest przepis, którego ja sama nie robię, pozwalając sobie patrzeć i krążyć po kuchni przez 10 minut, które zajmuje przygotowanie tego obiadu. Powód mojej bierności jest prosty i dotyczy tak samo sushi czy soli w beszamelu mojej babci: w niektórych daniach oprawa i autor są tak ważnym elementem potrawy, że ich brak to jak pominięcie najważniejszego składnika.
Ten sos dla mnie zawsze będzie sosem bydgoskim, przy którym będę krążyć, mruczeć i czekać, aż pojawi się na moim talerzu. Podaję go Wam, żebyście mogli stworzyć dla niego własną historię. Naprawdę warto.

Składniki na 2 porcje:

1 łyżka masła
2 łyżki mąki
150ml wody
1 kostka bulionowa (oliwa z bazylią lub pomidorowa)
3-4 łyżeczki koncentratu pomidorowego
1 ząbek czosnku (lub jedna kostka Knorr)
1 łyżeczka bazylii
1 łyżka śmietany
1. Rozpuść masło i dodaj do niego mąkę. Wymieszaj.
2. Dolej wodę i dokładnie wymieszaj. To bardzo ważne, żeby woda nie była gorąca, bo wtedy w sosie pojawią się grudki.
3. Dodaj kostkę bulionową i mieszaj, aż się rozpuści.
4. Dodaj koncentrat i ponownie dokładnie wymieszaj.
5. Dodaj czosnek i bazylię.
6. Doprowadź sos do wrzenia.
7. Dodaj śmietanę i ostatni raz wymieszaj. Nie dodawaj śmietany, gdy sos się jeszcze gotuje – śmietana się zważy.
Jeśli sos jest zbyt gęsty, możesz dodać wody lub śmietany.
Smacznego!
Karola

Posted by Picasa

Krem z groszku, marchewki i pesto, czyli roboczy ratunek

Jeżeli istnieje jedno wegetariańskie, zdrowe danie, przy którym zapominam, że jest wegetariańskie i zdrowe, to jest to krem z groszku i pesto. Niestety często zdrowe jedzenie wydaje mi się smutnym kompromisem między tym, co naprawdę smaczne, a tym, co rozsądne. W przypadku tego kremu, po prostu cieszę się za każdym razem, kiedy mam przed sobą coś tak pysznego.
Jest to chyba jedno z najczęściej przygotowywanych przeze mnie dań ostatnio. Robię krem dzień wcześniej lub rano przed pracą, a następnie wlewam go do pojemnika. Odgrzany jest równie pyszny jak świeży, a do tego jego przygotowanie zajmuje dosłownie 10 minut.
Pierwszy krem tego typu przygotowałam z przepisu Nigelli – zawierał on jedynie mrożony groszek (bez marchewki) oraz dymkę. Za którymś razem postanowiłam ominąć dymkę, zamieniając ją na kostkę warzywną. Wiem, że w tym miejscu puryści żywieniowi się krzywią, jednak w przypadku dań ekspresowych wszystko mi wolno, z użyciem kostki włącznie. Marchewkę dodałam kiedyś jakby przez przypadek – po sylwestrze wymiotło groszek z Carrefoura, został groszek z marchewką i w desperacji z niego skorzystałam. Wydaje mi się, że jest to wersja smaczniejsza, ale oceńcie sami.

Składniki na ok. 4 porcje do pracy (lub dwie duże):
400g mrożonego groszku z marchewką (lub samego groszku)
90g pesto
1 kostka warzywna do smaku
1. Zagotuj 750ml wody, a następnie dodaj kostkę warzywną i poczekaj, aż się rozpuści.
2. Wrzuć rozmrożony groszek z marchewką i gotuj na średnim ogniu przez 7-8 minut.
3. Zdejmij garnek z ognia i poczekaj chwilę, aż groszek i marchewka trochę przestygną.
4. Przelej zawartość do blendera i dodaj pesto. Możesz też najpierw przelać warzywa i zostawić w garnku trochę wody, żeby móc kontrolować gęstość kremu. Jeżeli po zmiksowaniu warzyw uznasz, że krem jest za gęsty, dolewaj do niego wywar wedle uznania.
Smacznego!
Posted by Picasa

Quiche Lorraine, czyli tarta weekendowa z pancettą i oliwkami

Dość długo szukałam idealnego przepisu na słone półkruche ciasto, które pozwoliłoby mi tworzyć tarty na każdą okazję, z dowolnym nadzieniem, o każdej porze dnia i nocy. Niechęć do pisania magisterki jest tak wielka, że zainspirowała mnie do poświęcenia się całodziennej analizie wszystkich możliwych przepisów na tarty. I o ile rozsądnie byłoby po prostu wykorzystać jeden z nich, dzielnie postanowiłam potraktować to jako misję, i oto jest. Autorska wersja Quiche Lorraine – czyli tarty z jajeczno-serowym nadzieniem, pancettą i oliwkami.
Składniki na ciasto:

300g mąki
150g zimnego masła
1 jajko
ok. 2 łyżek ciepłego mleka
szczypta soli

Składniki na nadzienie:

300g pancetty (lub klasycznego wędzonego boczku)
200ml śmietanki kremówki
250ml mleka
100g tartego parmezanu
100g oliwek
1 czerwona cebula
125g mozarelli
5 jajek
2 łyżki mąki
1 łyżeczka mielonej gałki muszkatałowej
1/2 łyżeczki pieprzu

1. Przygotuj ciasto łącząc mąkę, masło i jajko. Użyłam w tym celu blendera, jednak każda forma wyrabiania ciasta jest dobra, jeśli uzyskasz kleiste duże grudki. Następnie dolej mleko, które powinno Ci ułatwić połączenie ciasta i uformowanie kuli. Ja użyłam 2 łyżek, jednak wszystko zależy od tego, jak wcześniej wyrobisz ciasto – im słabiej tym więcej mleka będziesz potrzebować.

2. Uformuj z ciasta kulę, owiń folią i wstaw do lodówki na minimum 30 minut. W tym czasie możesz zająć się szykowaniem nadzienia.

3. Pokrój pancettę na drobne kostki (ok 0,5cm) i usmaż je na gorącej patelni z odrobiną oliwy. Po usmażeniu, odstaw do ostygnięcia.

4. Do dużej miski wbij jajka, dodaj mąkę, gałkę muszkatałową, pieprz i 30g parmezanu. Dokładnie mieszaj, stopniowo dodając śmietankę i mleko. Dopilnuj, żeby wszystkie składniki dobrze się połączyły i odstaw miskę.

5. Pokrój cebulę i oliwki, a następnie wrzuć je do miski z wcześniej przygotowanym płynnym nadzieniem.

6. Po 30 minutach od wstawienia, wyjmij ciasto i rozwałkuj. Z podanych proporcji uzyskałam ciasto na wypełnienie całej okrągłej formy (21cm) grubą warstwą ciasta – zrobiłam to z miłości do chrupiących boków tarty. Gdybym chciała uzyskać cieniutkie ciasto, wykorzystałabym jego połowę, a drugą zamroziłabym na kolejną okazję. Rozmrożone ciasto piecze się tak samo dobrze jak świeże.

7. Po wyłożeniu formy ciastem, ponakłuwaj je widelcem na całej powierzchni. Następnie położ na nim kawałek folii aluminiowej i nasyp na wierzch ryż lub fasolę. W takiej formie wstaw ciasto do piekarnika na 20 minut i piecz w temperaturze 180 stopni. To sprawi, że ciasto lekko się podpiecze, a waga ryżu zabezpieczy je przed zbytnim wyrośnięciem.

8. Po wyjęciu ciasta wyjmij folię z ryżem. Na dnie ciasta rozsyp pancettę, a następnie wylej jajeczną masę. Ostrożnie ułóż plastry mozarelli na wierzch, a całość posyp pozostałymi 70g parmezanu. Mozarella nie jest klasycznym dodatkiem do quiche, jednak nie mogę się oprzeć dodaniu ciągnącego, delikatnego sera do nadzienia.. Dlatego wychodzę z założenia, że to mój quiche i zrobię z nim co chcę i polecam takie samo podejście 🙂

9. Przygotowany quiche przykryj folią aluminiową i ostrożnie wstaw do piekarnika i piecz w temperaturze 180 stopni przez około 30 minut. Następnie zdejmij folię i piecz jeszcze przez 10 minut w tej samej temperaturze. Dzięki temu uzyskasz lekko zarumieniony wierzch, ale unikniesz zbytniego przypalenia.

10. Po wyjęciu quiche będzie jeszcze lekko płynny, dlatego jeśli chcesz z łatwością go pokroić, lepiej poczekać jakieś 15 minut. Ja nie poczekałam i byłam przeszczęśliwa, nawet kiedy mój pierwszy kawałek był w wersji półpłynnej, więc nie będę nikogo namawiać na cierpliowość.

Smacznego!

Krem z dyni, czyli bajerancka łatwizna

Nigdy bym nie pomyślała, że mogę klaskać w ręce robiąc zupę. Jednak kiedy macie do dyspozycji nową zabawkę w kuchni i za dużo dyni, takie zachowania mają wówczas uzasadnienie.

Krem z dyni to coś tak absurdalnie prostego, że dość długo zastanawiałam się, czy w ogóle przystoi mi umieszczać na niego przepis. Z drugiej strony, tyle osób zdążyło go już pochwalić, że zasada Proste Rozwiązania Są Najlepsze potwierdziła się kolejny raz i nie należy mieć kompleksów z powodu wykorzystania jedynie wody i dyni na obiad.

Składniki dla dwóch osób:

450g pokrojonej w kostki dyni
1 drobiowa lub warzywna kostka bulionowa
1/4 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki gałki muszkatałowej
sól, pieprz
rozdrobnione chipsy ryżowe (opcjonalnie)

1. Zagotuj litr wody i wrzuć kostkę bulionową. Kiedy się rozpuści, wylej z garnka 250ml wody i wrzuć kostki dyni. Dynię pokroiłam na kawałki i zamroziłam niecały miesiąc temu – rozmrożona dynia sprawdza się w kremie równie dobrze, jak świeża.

2. Gotuj dynię na dużym ogniu przez 15 minut. Jeśli nie do końca rozmrozisz dynię, jedynie wydłuż czas gotowania o około 5 minut.

3. Zdejmij garnek z ognia i wrzuć dynię do blendera. Dodaj przyprawy. Jeśli chcesz uzyskać bardziej wodnistą konsystencję, dodaj więcej wywaru – to zależy tylko i wyłącznie od gustu. Użyj blendera, żeby zmiksować wszystkie składniki i gotowe. Teraz tylko wystarczy posypać krem kawałkami chipsów ryżowych lub grzankami do smaku.

Smacznego!

Łosoś teriyaki z czerwonymi warzywami, czyli siła gotowca

Dobrą stroną bycia amatorem w kuchni jest to, że ma się pełne prawo do stosowania wszelkich chwytów, które mogą ułatwić gotowanie. Nie zamierzam z tego prawa nigdy rezygnować, nawet jeśli kiedyś nauczę się przygotowywać malinowe macarons. Po prostu uważam, że zmęczenie/Wielki Głód/lenistwo są czynnikami łagodzącymi i po prostu warto wiedzieć, co zrobić, żeby było smacznie, zdrowo i szybko.

Ten przepis jest jednym z tych, które wymagają jedynie odpowiedniego zapasu składników i jakiś 20 minut czasu. Łososia warto kupić więcej, pokroić w 200g plastry i po prostu wyjąć do rozmrożenia. Co do warzyw, wyrzuciłam je z torebki na patelnię. Jasne, że lepiej jest kupić i pokroić świeże warzywa, ale to jest inna historia. Dla ambitnych polecam następującą mieszankę: marchewka, czerwona papryka, zielone i czarne oliwki, mini cebulki w occie. Dla normalnych: mieszanka mrożonych czerwonych warzyw na patelnię Frosty. W sklepach wybór takich produktów jest ogromny, jednak ja uwielbiam połączenie oliwek i łososia, dlatego wybieram właśnie ten zestaw.

Sos teriyaki to cudowne odkrycie, które jest doskonałą odpowiedzią na wszelkie dylematy dotyczące marynat, sosów czy szpanerskich dodatków. Dla ułatwienia proponuję kupić teriyaki o gęstej, lekko skarmelizowanej konsystencji.

 Składniki dla 2 osób:

dwa filety z łososia (po 200g każdy)
opakowanie Czerwonych Warzyw na Patelnię (Frosta)
ok. 10 łyżek sosu teriyaki
oliwa z oliwek (na patelnię)

Nagrzej piekarnik do 200 stopni. Natrzyj patelnię oliwą, używając papierowego ręcznika. Dzięki temu ograniczysz ilość tłuszczu, a jednocześnie rownomiernie rozprowadzisz płyn. Nagrzej patelnię na średnim ogniu i wrzuć warzywa.

Połóż łososia w żaroodpornym naczyniu i polej go z obu stron sosem. Ilość zależy od gustu, najważniejsze jednak jest to, żeby cała jego powierzchnia po obu stronach była pokryta sosem. Kiedy piekarnik będzie nagrzany, piecz łososia przez 20 minut.

Kiedy warzywa będą już całkowicie rozmrożone na patelni i zaczną mięknąć, dodaj 3 łyżki sosu teriyaki i dobrze wymieszaj. Po 10 minutach warzywa powinny być idealnie gotowe. Wyjmij łososia z piekarnika i podając, polej go sosem, który został w żaroodpornym naczyniu. Nie ma nic lepszego niż skarmelizowane teriyaki.

Smacznego!

Tortille i sałatka z z kurczakiem, czyli rozpusta umiarkowana

Kiedy mam ochotę na coś niezwykle pysznego, ale jednocześnie pozostawiającego wrażenie równie zdrowego, wybieram właśnie to danie. Jego podstawą są warzywa, których obecność skutecznie tłumi ewentualne wyrzuty sumienia związane z majonezem i parmezanem w sosie.

Czuję się trochę dziwnie, że przygotowałam dzisiaj tortille na Dzień Uczty, ponieważ czas, jaki im poświęciłam jest tak absurdalnie krótki, że zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem nie powinnam dłużej mieszkać w kuchni, tak dla zasady. Jednak w tym wypadku potwierdza się moja Zasada Nr 1, że proste rozwiązania są najlepsze. Kilka składników, kilka minut i mnóstwo radości.

Składniki dla 2 osób:
4 tortille
filet z piersi kurczaka
240g mieszanki sałat (najłatwiej wyrzucić z torebki. Jeszcze lepiej, kiedy macie dodatkową torebkę z posiekaną kapustą, możecie dodać do smaku)
40g majonezu (Kielecki. Oczywiście)
30g tartego parmezanu
1/4 łyżeczki sosu Worcestershire (jest to jedyny bardziej odjechany składnik w tym przepisie i możecie się zastanawiać, po co go kupować dla 1/4 łyżeczki, jednak spokojnie: długo się nie zepsuje i Nigella Lawson trzyma jego zapas w spiżarni na wszelkie okazje)
2 ząbki czosnku
garść pestek słonecznika
garść pestek dyni
sól, pieprz
Filet możesz przygotować na dwa sposoby: gotując lub smażąc. Zazwyczaj przygotowywałam kurczaka wrzucając go na 10 minut do wrzącej i osolonej wody, jednak tym razem przygotowałam go na patelni grillowej. Uważam, że obie wersje są doskonałe. Jedyna różnica jest taka: gotując kurczaka, starty czosnek dodaj bezpośrednio do sałaty, smażąc: dodaj go na patelnię. Gotowe mięso podziel widelcem na nierówne kawałki i odstaw do ostygnięcia.
W głębokim naczyniu wymieszaj majonez i parmezan. Dodaj 1/4 łyżeczki sosu Worcestershire, a następnie sól i pieprz do smaku. Na koniec dodaj sałatę i pestki, bardzo dokładnie wymieszaj. Podgrzej tortille w piekarniku nagrzanym do 150 stopni. Wystarczy, że pozostawisz je tam na 2 minuty, wyłączysz piekarnik i będziesz wyjmować kolejne tortille wg potrzeby (żeby każda kolejna była nadal ciepła). Tuż przed podaniem wymieszaj pokrojonego kurczaka z sałatą.
Smacznego!

Sos pomidorowy, czyli Absolutna Podstawa

Własny przepis na sos pomidorowy można by traktować jako pewnego rodzaju wizytówkę. Jasne, każdy sos wywodzi się od Pomidora, więc możliwości są teoretycznie ograniczone, a jednak.. Nigdy nie jadłam dwa razy takiego samego sosu pomidorowego. I uwierzcie, można znaleźć powiązania między charakterem kucharza a tym, jak przygotowuje swój sos.
Dlatego też prace nad moją własną adaptacją sosu pomidorowego uznaję za pewnego rodzaju misję. Myślę, że bazę już mam i właśnie ta baza to mój przepis na dzisiaj. Jest bajecznie prosty, a jednocześnie pozostawia duże pole do popisu.
Zanim przejdę do przepisu, podam Wam moje hasło-klucz: Aceto Balsamico di Modena. Jestem kucharskim lanserem, ale nie uwierzę, że tylko mnie kręci fakt, że wlewam na patelnię ten absolutnie cudowny i wyszukany składnik. Być może ja mam już z tym problem, bo ewidentnie polepsza mi się humor, kiedy wyjmuję korek od butelki octu, ale dla osoby pragmatycznej jedno uzasadnienie powinno wystarczyć zakup: ocet balsamiczny ma tak intensywny smak, że potrafi, jeśli jest złej jakości, zepsuć Wam potrawę. Po prostu.

Podstawowe składniki na sos pomidorowy:

puszka pomidorów z puszki (całych, nie ma nic przyjemniejszego niż robienie z nich autorskiej papki na patelni)
połówka czerwonej cebuli
3 ząbki czosnku

1 łyżeczka dobrego octu balsamicznego
łyżka oliwy z oliwek
sól, pieprz
Zioła: tym razem miałam nastrój na zioła prowansalskie i majeranek, ale naprawdę wszystko zależy od gustu
1. Zacznij od podgrzania oliwy na patelni i wrzuć posiekaną cebulę. Poczekaj, aż trochę się zeszkli i dodaj posiekany czosnek.
2. Wylej na patelnię pomidory wraz z sosem. Pobaw się w rozbijanie ich na kawałki – niech będą nieregularne, większe lub mniejsze, jak wolisz.
3. Dodaj łyżeczkę octu balsamicznego i sól, dobrze wymieszaj
4. Na koniec dodaj wybrane zioła i pozostaw na średnim ogniu jeszcze przez 5-10 minut.
Tym razem podałam sos z ravioli z grzybami, jednak jest to sos absolutnie do wszystkiego..
Smacznego!