Tarta z malinami i mascarpone, czyli jak witać nowy mikser w rodzinie

Żeby powitać nowego Kitchen Aida w rodzinie Kasi i Kornela, podczas ostatniego spotkania przygotowaliśmy Deser na Dwie Dzieże. Polega to mniej więcej na tym – dobierasz dwa desery, z których oba muszą zawierać albo jakiś tłusty krem albo przynajmniej białka do ubicia. I już. Nie ma lepszej wymówki do przygotowania podwójnej porcji słodyczy – po prostu nie można zostawić jednej dzieży w samotności na blacie.
Stanęło na bezie z lodami i właśnie na tarcie z malinami. Na bazie przepisu z Kwestii Smaku stworzyliśmy coś nieprzeciętnie dobrego. To, że mascarpone rządzi wiadomo nie od dziś. Ale spróbujcie dodać do niego odrobinę wody różanej i dajcie znać, czy istnieje lepsza kombinacja. Jak dla mnie na razie nie. Wiem, że woda różana brzmi dość niszowo, ale naprawdę jestem gotowa wskazać każdej jednej osobie, skąd można wziąć takie cudo żeby tylko zachęcić do wypróbowania tej kombinacji.

Składniki na tartę o średnicy około 30cm:
Ciasto:
250g mąki pszennej
150g schłodzonego masła
1 łyżka mleka
szczypta soli
3 łyżki cukru
1 jajko
Krem:
500g serka mascarpone
3-4 łyżki śmietanki 30%
3-4 łyżki cukru (wg uznania – możesz dodać w trakcie mieszania)
1 łyżeczka wody różanej
świeże maliny
1. Przygotuj ciasto kruche zagniatając masło, mąkę, cukier, jajko i szczyptę soli. Dodaj mleko, żeby składniki się połączyły. Uformuj dysk i wstaw na minimum godzinę do lodówki.
2. Wyłóż wysmarowaną masłem formę ciastem, a następnie ponakłuwaj je widelcem. Obciąż je fasolą lub ryżem, wysypanym i równomiernie rozłożonym na folii aluminiowej. Wstaw do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 15 minut. Następnie zdejmij folię z obciążeniem i piecz przez kolejne 13-15 minut.
3. Pozostaw ciasto do ostudzenia i przygotuj krem, mieszając dokładnie mascarpone, śmietanę, cukier i wodę różaną. Dla wyznawców Kitchen Aida – zacznij od tempa 2, następnie zwiększ do 4 i potem do 6. Ubicie sztywnej masy powinno zająć Ci około 5 minut.
4. Rozsmaruj krem na cieście i posyp świeżymi malinami.
Smacznego!

Mini tarty z wiśniami w rumie, czyli o prawie dziedziczenia

Kiedy dowiedziałam się przypadkiem, że moja babcia uwielbiała chodzić w niebotycznie wysokich szpilkach i zawsze trzymała takie pod biurkiem w pracy, chciałam a) zapytać się, czy jeszcze ma je w szafie, b) rzucić się jej na szyję. To był ten dziwny moment, kiedy przypominasz sobie, że wcale nie jesteś kompletną indywidualnością, z charakterem ukształtowanym przez twoje mniej lub bardziej właściwe wybory, a raczej kolejną wersją twoich najbliższych, którzy przez lata po cichu kreowali to, kim jesteś.
Powtarzalność i świadomość powielania schematów to dość smutna prawda, jednak zupełnie inaczej podchodzę do tej kwestii jeśli chodzi o rodzinę. Nawet jeśli to naciągana teoria, to jest to zabawne i tak naprawdę cudowne, że mogłam “odziedziczyć” w jakiś kosmiczny sposób uwielbienie do wysokich obcaców po mojej babci. Nigdy bym nie posądzała siebie o tego typu sentymentalizm, jednak jest coś przemiłego w świadomości, że powielam cechy osób, które kocham najbardziej na świecie. 
O ile historia ze szpilkami jest prozaiczna i dość przypadkowa, to z własnej woli i z ogromną determinacją zamierzam udowodnić sobie, że odziedziczyłam po babci też talent do gotowania. Bardziej szczegółowo – do robienia przetworów. A konkretnie, do wiśni w rumie. Mam obsesję na ich punkcie i zaburzony komfort psychiczny za każdym razem, kiedy w komodzie brakuje zapasowego słoika z napisem W/rum.
Czekoladowe mini tarty oficjalnie podaje się ze świeżymi owocami, ale serio, chcecie poczekać z ich przygotowaniem do momentu, kiedy wcześniej wyprodukujecie sobie wiśnie w rumie z przepisu mojej babci.

TARTA
Składniki na ciasto (na 6 małych tartaletek, o średnicy około 12cm):
175g mąki pszennej
30g kakao
50g cukru pudru
1/4 łyżeczki soli
125g masła
1 żółtko
1 łyżka zimnej wody
Składniki na krem:
50g białej czekolady
250g serka mascarpone
100ml śmietany (lub Ramy Cremefine)
1. Przygotuj ciasto, miksując najpierw mąkę, kakao, cukier i sól. Następnie dodaj pokrojone w kostki masło. Miksuj, a następnie dodaj żółtko i zimną wodę. Kiedy składniki się połączą, wyjmij ciasto i uformuj je w dwa dyski. Owiń je folią aluminiową i wstaw do lodówki na co najmniej 30 minut. Spokojnie też możesz przygotować ciasto nawet dzień wcześniej.
2. Po wyjęciu ciasta, wyłóż nim foremki. Powtórzę swoją teorię na ten temat – olej wałek i stolnicę, jednak oczywiście decyzja należy do Ciebie.
3. Wstaw foremki z ciastem do zamrażarki na około 30 minut – to zapobiega ich rośnięciu podczas pieczenia.
4. Po wyjęciu, piecz je przez 10-15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
5. Przygotuj krem, topiąc czekoladę i dodając ją do mascarpone i ubitej śmietany. 
6. Po wyjęciu ciasta, odczekaj chwilę aż ostygnie i następnie dodaj krem do każdej tarty. Przed podaniem udekoruj owocami lub wiśniami w rumie właśnie…
WIŚNIE W RUMIE:
2kg wiśni
1kg cukru
setka rumu
kilka goździków
1. Wydreluj wiśnie i odstaw na 2 godziny, żeby puściły sok
2. Odlej sok i wymieszaj go z cukrem, a następnie gotuj go przez 20 minut.
3. Do garnka dodaj wiśnie i gotuj przez kolejne 30 minut
4. Odstaw miksturę na 12 godzin. Po tym czasie dodaj goździki i z powrotem gotuj przez 30 minut.
5. Na koniec wlej rum, wymieszaj i gorące wiśnie wraz z sokiem przelej do słoików.
Smacznego!
Posted by Picasa

Borówki z kremem mascarpone, czyli kiedy kontekst ma znaczenie

Z najważniejszych spraw – pracujemy nad książką. Oczywiście im więcej razy przeglądam materiał, tym więcej pojawia się wątpliwości i wzrasta moje poczucie obciachu, ale co tam. Nie po to postanowiłyśmy zrobić więcej miejsca na sprzęty kuchenne wywożąc 90% materiałów uczelnianych, żeby teraz uznać, że nie warto się tym zajmować. Idea była i jest taka sama – pytanie tylko, czy czegoś mi nie będzie brakować, kiedy już misja będzie zakończona..
A wracając do borówek. Pewne osoby uważają, że są najlepsze jedynie w czystej formie. I chociaż mogę na codzień prezentować postawę mocno defensywną, bo taka jestem niefajna, to nie będę tutaj zbyt agresywnie przekonywać do wyższości opcji z kremem.

Po prostu, z mojej strony wygląda to tak: uwielbiam każdy element przygotowania kremu i wszystko, co z nim związane. Uwielbiam to, że kiedy postanawiam go przygotować, oznacza to, że już nigdzie się nie muszę spieszyć. Lekki paradoks, ponieważ jest to naprawdę ekspresowy deser, ale to jest właśnie siła kontekstu. Nie przygotowałabym kremu do pracy i nie podałabym go na hardkorowej imprezie. Krem pojawia się tylko wtedy, kiedy wiem, że nic już nie muszę.

I może borówki w wydaniu solowym są przepyszne, ale to ich bardziej dekadenckie wydanie tworzy dla mnie atmosferę, w której czuję się najlepiej. Są różne formy porypania, a ja między innymi mam swoje potrawy, które niezmiennie towarzyszą konkretnym stanom emocjonalnym. Po prostu.

Składniki (na 2 duże lub 4 małe porcje):

60 – 70g cukru (np light muscovado)
120ml jogurtu greckiego
1 serek mascarpone (250g)
1 żółtko

Zauważcie, że jest to przepis bardzo podobny do kremu na tiramisu.  I tak to się zaczęło, tylko postanowiłam zabić wyrzuty sumienia jogurtem greckim zastępującym śmietanę.. Proporcje możecie zmieniać wg uznania – głównie jest to kwestia cukru – polecam dodawać partiami i sprawdzać, w którym momencie uzyskacie najlepszy smak.

1. Wymieszaj składniki – widelcem lub w blenderze.

2. Dodaj ulubione owoce.

Smacznego!

Posted by Picasa